W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Andrzej Kot na Zielonych Pastwiskach u Pana

23.02.201513:50

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Drugi list do Tymoteusza 4,7-8 Andrzej mieszkaniec Lublina, w nim się urodził 21 listopada 1946 roku, tutaj żył i tworzył. Zmarł 17 lutego 2015. Grafik, kaligraf, zecer, typograf, ilustrator książek, ale przede wszystkim boży człowiek. Miał ufność dziecka. Radość tworzenia. Cieszył się wszystkim. Nigdy nie narzekał. Za 2007 rok został nagrodzony Angelusem jako Artysta Roku. Impreza odbyła się w Galerii 31 Miejskiej Bibliotece Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie. Był związany z naszą placówką. Wielu z nas ma zrobione przez Niego wizytówki i ekslibrisy. Jego rysunki, grafiki ozdabiają niejeden pokój. Biblioteka go uwielbiała, On nas obdarowywał. Stworzył własne alfabety: OT-KOT, LOT-KOT. Rysował na naszych oczach. Byliśmy świadkami Jego niezwykłego, niecodziennego talentu. Rysował i rymował. To było bardzo trafne. Takie „Kocie” spojrzenie na świat. To był przyjaciel Pana Boga, ale i Uli Kozak. Piękne słowa ks. Jana Twardowskiego oskarżają mnie. Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego Byłeś zawsze hojny. Swoim ubóstwem życia nas ubogacałeś. Jak święty Franciszek przemierzałeś Lublin. Dziękuję Bogu za dar Twojego pięknego i mądrego życia. Ostatni wpis od Ciebie jaki dostałem brzmiał: Wszak człek rozumny nie zabierze ze sobą wszystkiego do trumny. To jest Twój testament dla mnie na Środę Popielcową. Oręduj za mną, za Biblioteką, za tymi których zostawiłeś. Jerzy Jacek Bojarski PS. Po wizycie u onkologa napisał dla Uli Kozak: Pójdziemy tam gdzie trzeba do piekła albo nieba, a najpewniej rachu ciachu pójdziemy do piachu.