W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Arka kultury nocą czerwcową 2009

09.06.200915:32

Jestem po Nocy Kultury! Gdzie? Wiadomo, że tylko w Lublinie jest takie niezwykłe wydarzenie. Być może jedyne na świecie, bo tej nocy jest tutaj środek nie tylko Europy, ale i świata. Tym razem miasto pełne ludzi i deszczu, swoiste katarsis. Dziwne przymierze ludzi i kultury. W programie - szukanie człowieka w mieście i miasta w człowieku. Ja czuję się tym zagubionym człowiekiem....tak, tak, to nie kokieteria.
Był już w historii starożytnej Grecji filozof z imienia Diogens, który ze świeczką w ręku w biały dzień szukał człowieka, ale to był ponoć abnegat i cynik.? Jemu się chyba nie udało. Nasze szukanie jest z pozoru łatwiejsze, bo mamy wszelkie nawigacje i ułatwione środki komunikacyjne. Tylko czy to wystarczy? W tę noc czułem się rozczarowany, przede wszystkim samym sobą, ufajmy jednak, że jeszcze nic straconego, że może nocna refleksja zwycięży nad ułomnością słabego ciała, że prawda powali kłamstwo na kolana. Kimże jest człowiek? Ponoć niewiele mniejszy od aniołów, jak mówi mądra Księga. Przed Ratuszem kobierce bijące zielenią, pełne życia, to robi wrażenie na granitowych schodach. Dalej, przechodząc na deptaku przez bramę „Afryka” pomyślałem: „Warto stracić z Bogiem, niż zyskać z człowiekiem”. Słońce świeci zawsze, choć czasami zakrywają je chmury i pada ulewny deszcz. Spotkałem Afrykańczyka, to cieszy. Serce człowieka jest utworzone na kształt miłości Boga i tylko w tym rytmie...rytmie tym razem afrykańskim... dobrze bije, inaczej ma dysfunkcję i źle pracuje. Nasze czasy są pełne szumu i dezinformacji, chaosu i zagubienia, zakłamania przede wszystkim wewnętrznego i beznadziei; bezwzględnej atomizacji, w której ludzie zamykają się we własnych okowach myśli i egoizmu, w wygodnictwie i dobrobycie. Czy po to Pan Bóg stworzył człowieka? Zdecydowanie nie! Mamy więc manifestację człowieka, który chce innego życia. Przede wszystkim we wspólnocie z innymi przeżywać swoje życie, życie miasta i jego kulturę. Bo nie samym chlebem człowiek żyje. I nagle mamy .. Boga w teatrze, Nie po to by błądzić, ale by iść drogą prostą jak budowa cepa (choć wcale nie jest łatwo skonstruować to, z pozoru, tak proste narzędzie). Człowiek drogę prostą często widzi jako wąską i pełną zakrętów, jak górska ścieżyna i na dodatek pod górę ludzkich niemożliwości... Ale to nie jest prawdą! Życie jest piękne, tylko głupota ludzka jest łyżką dziegciu, która mąci jego smak i stąd nasze głupie eksperymenty. Noc kultury na różne sposoby zaprasza nas do refleksji piękna i wspólnotowości. Poprzez zagospodarowanie przestrzeni miejskiej, jak instalacje Jarka Koziary, czy poprzez działanie na zmysły wzroku i słuchu, a nawet smaku i dotyku, czyli wystawy, tańce, śpiewy, muzykowanie, malowanie, Izbę Drukarstwa, biblioteki z aniołami Majki Zuzańskiej, galerie w CK, włażenie na Bramę Trynitarską, schodzenie do podziemi katedralnych czy Starego Miasta. I wiele innych imprez, do których nie dotarłem. Po co to wszystko? By obudzić człowieka w XXI wieku, by nie spał, by obudzić w nim wrażliwość? Postawić pytanie o sens życia? Czy do tego potrzebna jest nam kultura? A może jest to tylko rodzaj przyjemnej alienacji? I oto na wschodzie Polski, w biednym regionie, w mieście z małym budżetem jaki ma Lublin – rowerzyści budzili i łaskotali Człowieka i śpiące miasto by czuwali. Wschód znaczy orient, a orient wskazuje, że wszystko zostało zorientowane na człowieka, choć nie on jest najwyższą wartością? A kto? I tu jest siła naszego miasta, nie w pieniądzach ani w projektach, aplikacjach i staraniach o tytuł Europejskiej Kultury Europy, ale starania o Człowieka, który ma pięknego architekta - Stwórcę. Bo ludzie kultury są tylko znakomitymi twórcami, świetnymi odtwórcami, lecz znają swoje miejsce w tym odwiecznym szeregu ludzkości, w pochodzie ku wieczności. Już nie w nocy, ale bliżej brzasku poranka, przebudzony i rozbudzony, i zadowolony mieszkaniec Lublina z całym jego „inwentarzem” Jerzy Jacek Bojarski Jerzy Jacek Bojarski Niecodziennik Biblioteczny 2009-06-07