W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Biblioteka spod znaku graffiti to Filia nr 15 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie

06.07.201422:12

Prawie najmniejsza z wszystkich filii w Lublinie, ma 68 metrów kwadratowych, o powierzchni użytkowej, ale ozdobiona wyjątkowo, bo ma graffiti – o tematyce książkowej. Umieszczone na niej elementy wizualne zapraszają bardzo nietypowo, by wejść do środka i skorzystać z jej zasobów. Graffiti biblioteczne - drzwi do biblioteki, to księga otwarta, która to zaproszenie jedynie wzmacnia. Na ścianach tej placówki, niewątpliwie powstało dzieło sztuki. O czym mowa? Mowa o Filii nr 15 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie. Kiedy w 1963 roku zamieszkałem na ulicy Wileńskiej, to najbliżej, oprócz klubu na Wajdeloty 11, powstała niechybnie w nowo wybudowanym bloku przy ul. Wajdeloty 20 – b i b l i o t e k a. W roku 1964, to był ostatni blok w Lublinie, a na ulicy Wileńskiej były kocie łby. Niedaleko posiadłość rodziny Pomorskich. Osiedla Juliusza Słowackiego jeszcze nie było w tym miejscu. A na końcu ulicy Wileńskiej, na dwupasmówce ulicy Głębokiej stała drewniana chatka. To właśnie tę instytucję kulturalną, oprócz kina „Grażyna odwiedzałem najczęściej. Tutaj wypożyczałem wszelkie książki od „Chłopców na placu broni”, które czytałem i popłakiwałem, po Trzech muszkieterów, Robinsona Crusoe, czy W osiemdziesiąt dni dookoła świata. Pani Maria Kozioł była ubrana jak nauczycielka, w granatowym fartuchu z białym kołnierzykiem. Cisza w bibliotece była okrutna, aż uszy odpoczywały. W odróżnieniu od placu zabaw tętniącym życiem. W bibliotece czuło się pewien rodzaj sacrum. Wolny dostęp do półek z książkami, w odróżnieniu od szkolnej biblioteki, gdzie była lada, to była dla mnie wielka przygoda. Stać i szperać, szperać i uczyć się. Powtarzam do książek był wolny dostęp. Samemu można było wybierać sobie książki. To był szok kulturowy. To wtedy dla mnie było bardzo ważne, bo nie znałem autorów, ani tytułów. Przerzucanie tych książek dało mi pewną wiedzę. Obcowanie z książką wzbogacało mnie. Ja lubiłem czytać publikacje o sporcie Bohdana Tomaszewskiego, gdyż byłem mentalnie olimpijczykiem, oraz o tematyce filmowej. Kiedy zacząłem pracę w 2002 roku w MBP, to wtedy się dowiedziałem, że Larysa Madejek, kierownik Filii Nr 15, pracująca tutaj od 1983 roku, została następczynią „pani Marii od fartucha”. Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa zawsze dbała o swoich mieszkańców. Osiedle Mickiewicza to było i jest osiedle o niskiej zabudowie, wieżowców tutaj niewiele było wtedy. Mieszka się jak w ogrodzie botanicznym, wiele gatunków roślin , ale i ptactwa. Przyjeżdżały tu wycieczki z całe Polski, by zobaczyć „dziwy przyrody”, to było komuna, a myśmy żyli jak w Kopenhadze, a może i lepiej. Obecnie w tej dzielnicy jest bardzo dobrze rozwiniętą sieć filii Miejskiej Biblioteki Publicznej. Istnieje tam aż pięć placówek bibliotecznych, a wspomniane Osiedle im. Adama Mickiewicza ma ich dwie. To na ulicy Wajdeloty 20, naprzeciwko targu na ul. Wileńskiej znajduje się najstarsza z nich. Drzwi do biblioteki, w przenośni, ale i dosłownie to księga otwarta za przyczyną dwóch artystów - mural wykonali znani z grupy Magnifiko. Historia tej filii to prawie pół wieku. Trochę osób się przewinęło. Kierowniczką była Zofia Szczepanowska, która pracowała z Ewą Pokorą. We wrześniu 1983 roku odeszły panie Zosia i Ewa. Na F. 15 przyszła do pracy z F.10 Dorota Malinowska i była kierownikiem do 1985 roku. Potem przyszła tutaj Joanna Nikoda, która odeszła do Filii nr 26. Larysa Madejek została kierownikiem Filii w 1989 i od tego czasu pracuje tam Monika Błotniak. Biblioteka mimo małych gabarytów posiada zbiór książek drukowanych, który wynosi 14300 egzemplarzy, zbiory specjalne 138,tytułów prasowych jest 14. Jest dostęp do komputera. Biblioteka liczy 2673 czytelników. Tutaj już trzy pokolenia się wychowały. Tradycja czytania to na LSM-ie norma stąd tylu chętnych, choć filia mała, ale podręczna. Panu Janowi Gąbce, prezesowi Zarządu Spółdzielni LSM dziękujemy za dekoracje naszej placówki, oraz za szybka reakcje po zeszłorocznym potopie tej filii,oraz panu Radnemu Rady Miasta za okazana życzliwość Janowi Madejkowi. Biblioteka zrobiła nam wszystkim niespodziankę co do zewnętrznego wyglądu, nawet dyrektorowi MBP-Piotrowi Tokarczukowi. Do tej pory to on był sprawcą wszelkich niespodzianek. Czasy się zmieniają. Wspominał, fotografował i opisywał niecodzienną Filię Nr 15 MBP w Lublinie Jerzy Jacek Bojarski

Wydarzenia polecane