W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Bruno4ever 2015. Dni Brunona Schulza w Lublinie

07.11.201500:19

Wystawa MIĘDZY ILUSTRACJĄ A SZTUKĄ VII w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Lublinie, to nieustająca promocja twórczości Brunona Schulza poprzez wszelkie inspiracje w sztuce jemu poświęconej. W dawnej Sali Biura Wystaw Artystycznych już od 2008 roku lubelsko-drohobyckie Stowarzyszenie Festiwal Brunona Schulza organizuje wystawy zbiorowe prezentując artefakty około schulzowskie. Zawsze jest obecny na nich dodatek dokumentalny w postaci kilku gablot dotyczących samego Drohobycza oraz źródeł drukowanych z okresu, w którym żył, pracował Bruno Schulz. W tym roku można było podziwiać fragmenty słynnych posadzek drohobyckich, zamków drzwiowych, okuć okiennych, buteleczek etc., jednym słowem zaginionego świata drohobyckiego.  Projekt „Bruno4ever” trwa już od siedmiu lat. 

Wczoraj swoje najnowsze prace zaprezentował: prof. z UMCS, Wydział Artystyczny - Mariusz Drzewiński, min. Czarna posadzka z Drohobycza czy Manekin, przy którym goście wernisażu często się fotografowali. Nie zabrakło prac Stanisława Ożoga,  Łukasza Piotrowskiego i Benka Homziuka. Ten ostatni nie ma szczęścia do współpracy z komisarzem wystawy Grzegorzem Józefczukiem - na kilkanaście rysunków, jakie dostarczył pokazano zaledwie kilka. Czyżby jakieś fatum wisiało nad Benkiem Homziukiem? W Drohobyczu też nie pokazano wszystkich jego dzieł? Te znakomite rysunki były prezentowane w całości na 117 urodziny Brunona Schulza przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Lublinie na wystawie zatytułowanej; pomiędzy … ( od Schulza do …). W wielkiej Sali wystawowej swoją uwagę przykuwał cykl grafik komputerowych „15 par dłoni dla Brunona Schulza” Tadeusza Mysłowskiego. Część prac znajduje się w Muzeum w pokoju Brunona Schulza w Drohobyczu, w całości prace pochodzą z kolekcji Stowarzyszenia. Ponadto dało się zauważyć po jednej pracy: Włodzimierza Finke i Andrzeja Wielskiego, fotografie Łucjana Demidowskiego, batiki Ireny Muraszko z Ukrainy, obrazy olejne Łukasza Piotrowskiego z Katowic czy impresje Mariana Oleksiaka.

Marek Podstolski, jedyny krewny i spadkobierca artysty wpisał się na facebooku na moim profilu, zadając pytanie: „Przepraszam, ale co te ekspozycje mają wspólnego z Bruno Schulzem?” Odpisałem: „Poczekajmy na dzisiejszy wernisaż, może da odpowiedź na zadane pytanie?  Jednocześnie zacytowałem słowa komisarza wystawy Grzegorza Józefczuka:   ”Prezentujemy twórców nie tylko nawiązujących wprost do Brunona Schulza, jego prozy lub biografii, również tych, dla których pisarz z Drohobycza jest źródłem ogólniejszych inspiracji albo jest im bliski przez filozofię twórczości, wizję świata, geograficzny fenomen wielkości prowincji itp. ".

Warto nadmienić, że trudno mi w krótkiej notce recenzować sztukę i pracę wykonaną przez  komisarza i zarazem prezesa SFBS Grzegorza Józefczuka. 
Odpowiadając zaś na postawione pytanie, co te ekspozycje mają wspólnego z Bruno Schulzem odpowiadam: Panie Marku, wernisażowi towarzyszyła prezentacja multimedialna na dwóch ekranach. Tam proza Schulza była obecna, więc muszę odnotować fakt, że wernisaż ma wiele wspólnego z wybitnym Drohobyczaninem Schulzem. Zawsze są jakieś niedociągnięcia, na każdej imprezie. Ta jest organizowana siłami społecznym przy finansowym wsparciu miasta. Chciałoby się oglądać prace Schulza, jego skute ścienne malowidła pokazywane w Jad Vashem czy Drohobyczu, czy jego szkicownik od 30 lat znajdujący się w Muzeum Literatury w Warszawie (którego ponoć Pan żąda zwrotu, jak donoszą elektroniczne media!?) Ale to są nasze marzenia! W Lublinie raz lepiej, raz gorzej, ale cały czas mówimy o Brunonie Schulzu. To w nas zaszczepił prof. Władysław Panas i Prof. Małgorzata Kitowska i tego się tutaj trzymamy.
Jerzy Jacek Bojarski
 

Powiązane:

Jerzy Jacek Bojarski