W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Dariusz Korol. Twórca dzieł skazanych na zagładę

25.06.201211:22

W tradycji od starożytności kopia miała równie ważny status jak oryginał. Dopiero w drugiej połowie XVIII w. wraz z rozwojem nauk archeologicznych, historycznych zaczęto doceniać i wywyższać rolę oryginału, który w pełni uzyskał szacunek w XIX w. Od tamtego czasu liczy się każdy autentyczny kamień dawnej budowli, oryginalna podłoga czy mebel - dziwnie czujemy się w rekonstruowanym zamku w Trokach i nie darzymy zbytnią estymą kopii dzieł mistrzów wiszących w Pałacu w Kozłówce.
Miłość do oryginałów wiązała się także z potrzebą ich zachowania - przechowywaniem, konserwacją, rozwojem miejsc pełniących rolę muzeów. Powstawała silna więź z artefaktami i konieczność wydłużania ich żywota. Współcześnie doszedł jeszcze jeden czynnik nakazujący zachowanie dzieła jak najdłużej - to kwestia jego rynkowej wartości. Dzieło otacza się opieką nie tylko się ze względu na jego wartości artystyczne, ale także ze względu na traktowanie go, jako lokaty kapitału. Ale co się dzieje z dziełami nietrwałymi? Konserwatorzy mają dziś duże problemy z dziełami wykonanymi z "nowych" materiałów - np.: z rzeźbami Aliny Szapocznikow, albo z realizacjami zmieniającymi swój charakter - jeśli autor żyje zawsze może podjąć decyzję co dalej z nim zrobić, jeśli nie - sprawa jest o wiele trudniejsza. A co z dziełami konceptualnymi czy efemerycznymi? Zawsze zostaje dokumentacja - i potem powstają wystawy złożone głównie z zapisków, zdjęć, "śmieci" np. po Fluxusie, które były pokazywane podczas wystawy "Fluxus East. Fluxus w Europie Środkowo-Wschodniej" w krakowskim Bunkrze Sztuki. Przeczytaj całość Paulina Zarębska-Denysiuk Gazeta Wyborcza Lublin 2012-06-22