Serwis Lublin.eu używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.Zamknij

Drukuj stronę do PDF II Koncert VI Festiwalu Nikodemowicza, recital wokalny, niedziela 17.09.2017

26.09.201723:07

II Koncert  VI Festiwalu Nikodemowicza, recital wokalny, niedziela 17.09.2017, Trybunał Koronny. 

Cóż to był za wieczór. Dwie Piękne Dziewczyny przeniosły nas w krainę Sans Souci. Miało w tym swój udział repertuarowe menu, którego danie główne stanowiły piosenki dla dzieci (przez dorosłych - niezupełnie słusznie - przyjmowane jako – beztroskie).  Ale trzeba je było przecież przygotować, dosmakować i podać. A tu już wszystko zależało od artystek. 
Sopranistka Katarzyna Laskowska, obdarzona czarującym głosem i wspaniałym talentem aktorskim, i towarzysząca jej wdzięcznie, z prostotą i ogromnym wyczuciem pianistka Monika Polaczek – Przestrzelska zrobiły z tego repertuaru istne cudeńka, klejnociki.
Panie rozpoczęły niezwykłym zupełnie cyklem Andrzeja Nikodemowicza  pieśni-piosenek dla dzieci do tekstów poetki Janiny Porazińskiej (1888-1971), która w Lublinie się urodziła i spędziła dzieciństwo, o czym tak ciepło opowiedziała  w „I w sto koni nie dogoni”. Do dziś  stoi też przy ul. Noworybnej 3 dom poetki. Pięć „Zostawionych piosenek ” Andrzej Nikodemowicz odkrywa dla nas na nowo, choćby dlatego, że „Dorotka” (Ta Dorotka, ta malusia), tak dobrze znana melodia przedwojenna nie jest tu żadnym pierwowzorem dla kompozytora. Wszystkie zresztą są nie tyle piosenkami, co udramatyzowanymi  muzycznymi scenkami. Ale ten ich walor pozwoliło lepiej zauważyć  takie wykonanie artystek. Katarzyna Laskowska śpiewała miniaturowe scenki jak monodramy. Co zresztą zgodne jest z duchem i literą rymowanek Porazińskiej, bo dotykają one spraw dla dzieci bardzo ważnych i poważnych, ich lęków, smutków i radości. 
Pieśni Nikodemowicza nie są prostymi, zwrotkowymi utworkami, które śpiewaliśmy jako dzieci. Melodia w ich przypadku jest pojęciem anachronicznym, jak w większości kompozycji tworzonych od z górą stu lat. Percepcyjnie (a jak wykonawczo!) niełatwe dźwięki łączone w wokalizy (ze słowami) tworzą wyjątkową tkankę emocjonalną, która znosi przysłowiową beztroskę dzieciństwa, a na jej miejsce wstawia pogłębiony dramatyzm maleńkich historii. Fortepian ma tutaj rolę tła filmowego, buduje akcję dramatyczną i kulminacje. „Słomiany chochoł” - króciusieńki tekst Porazińskiej został pod tym względem pokazany mistrzowsko. Muzyka portretuje Chochoła o wiele straszniej niż słowa poetki, ale jednocześnie sprawia, że  szkoda nam tego stwora, który stanowi zimową otulinę roślin i jeśli straszy, to tylko w wyobraźni. Oddany celnym akordem w fortepianie odgłos zatrzaskujących się na nosie Chochoła „starych dźwierek” solistka uzupełniła gestem zatrzaśnięcia nut tak trafnym, a niespodziewanym, że zdumiała nim publiczność  i zdaje się, trochę wybiła z letargu, bo odtąd temperatura słuchania podniosła się o dobrych kilka stopni. 
Nikodemowicza zainspirowały takie teksty Porazińskiej, których aura jest melancholijna. Chyba nieprzypadkowo. Jeśli dorosły mówi o świecie dziecka, to często trudno mu się wyzbyć smutku metafizycznego. I taki smutek za uciekającym życiem przenika te piękne utwory. Wyjątek stanowi „A kiedy utniemy”, który jest w muzycznej warstwie …. najprawdziwszym krakowiakiem, zresztą świetnym, zadzierzystym.  
Zaraz potem wykonana przez artystki piąta pieśń cyklu „7 fruhe Lieder” Albana Berga (1885-1935) - „Im Zimmer”, zabrzmiała w kontekście pieśni Nikodemowicza cudownie. Ekspresja muzyki i tekstu w pieśni Berga jest bardzo bliska ekspresji Nikodemowiczowskiej. Jednak to, co w wierszu poety Johannesa Schlafa (1862-1941) mogło uchodzić za dość konwencjonalne, uchwycone dźwiękowo przez kompozytora stało się niezwykłym odbiciem melancholijnej aury cichych chwil jesiennego, przygasającego czerwonym blaskiem wieczoru i dołączyło tym do metafizyki ulotności życia (czasu) z pieśni Nikodemowicza. Pomyślałam na gorąco, że po  tym wykonaniu chciałabym usłyszeć cały cykl, ale może właśnie ta jedna pieśń stanowiła kunsztowne emocjonalne i artystyczne dopełnienie cyklu Nikodemowicza, a całość byłaby go przytłoczyła. Jeśli to celowy wybór, to wypada zań podziękować…
Ostatnią pieśnią tego wieczoru, która jeszcze o metafizykę trącała, była Karola Szymanowskiego (1882-1937) jedna z „12 Pieśni kurpiowskich” op. 58 -  „U jeziorecka”.  Ten ostatni cykl, jaki kompozytor napisał (słowa ze zbioru ks. Władysława Skierkowskiego pt. "Puszcza kurpiowska w pieśni") można określić jako liryczną skargę duszy samego autora, któremu za pretekst posłużyły proste  teksty, ale z najważniejszym dla Szymanowskiego pod-tekstem  –  tematem miłości. Wszystkie pieśni kurpiowskie Szymanowskiego z tekstem i bez niego (w opracowaniu  na skrzypce) stanowią jedną metafizyczną pieśń o miłości trudnej, niespełnionej, bo niemożliwej do spełnienia, okrutnej, a mimo to – jedynej naprawdę ważnej w życiu człowieka Idei. Bardzo się zasłuchałam w wykonanie artystek.
Ludomira Różyckiego (1883-1953) piosenka z operetki „Lili chce śpiewać” (1933) – „Laleczki moje” - posłużyła artystkom za swoisty pomost po którym weszły do krainy Sans Souci. Ta kołysanka bowiem, jako właściwie muzyka rozrywkowa stanowi znakomitą odskocznię od codzienności.  A kolejne utwory wykonane jeszcze tego wieczoru przez artystki były już zdecydowanie lżejszego kalibru. 
I Witolda Lutosławskiego (1913-1994) świetne, arcydowcipne muzycznie i kongenialne z tekstami Juliana Tuwima piosenki „Spóźniony słowik” i „Pan Tralaliński”, jak i pozostałe pieśni, utrzymane w idiomie ludowości, a dodatkowo będące pokazem najwyższych lotów sztuki wokalnej w stylu brillante, nie stwarzały żadnych trudności percepcyjnych, a odwrotnie – od wszystkich trudności słuchaczy separowały, jak słynny zespół pałacowo-ogrodowy…
Dla kronikarskiego porządku wymienię je wszystkie w kolejności wykonania: Kazimierz Julian Kratzer (1844-1890) – „Skrzypki – swaty” („mazurek do śpiewu”) ; Stanisław Moniuszko (1819-1872) – „Dalibóg” (Moniuszko prócz arcydzieł napisał dużo ładnych piosenek, co nie umniejsza absolutnie jego rangi…); Stanisław Niewiadomski (1859-1936)  – „Koraliki”;  Feliks Nowowiejski (1877-1946)  – „Odejdź Jasiu od okienka” op. 47 (z opery buffo „Kaszuby” według libretta Jana Antoniego Kaczmarka, z chyba już zdezaktualizowaną sentencją „droższa miłość nad pieniądze”)  i  „Kazała mi mama” op. 27 nr 4 (oberek w stylu arii coloraturowej, którą śpiewaczka podała nam jak najpyszniejszy deser). Feliks Nowowiejski był patronem roku 2016, ale i tak chyba mało znamy jego twórczość, artystycznie nieco mniejszego kalibru, ale przecież wartą przywoływania, zwłaszcza dla szerszej publiczności. 
I choć osobiście nużą mnie te wyżej wymienione piosenki, to jednak słuchałam ich z całkowitą beztroską (właśnie) i wielką przyjemnością. Bo też artystki wykonały je świetnie, brawurowo, po prostu – bawiąc się tą muzyką, więc jak można było nie bawić się razem z nimi?
Krótka rozmowa z bohaterkami wieczoru o trudnościach warsztatowych w przygotowaniu, ale i radości odkrywania muzycznych niezwykłości w pieśniach Nikodemowicza oraz dwa bisy ( wybrane przez samą publiczność) - „Spóźniony słowik” i „Dorotka” (więc muzyka współczesna naprawdę może się podobać?)  zakończyły ten cudownie beztroski wieczór. 
Iwona A. Siedlaczek

Iwona Agnieszka Siedlaczek  – najwięcej czasu spędza w Szkole Muzycznej I i II st. im. Tadeusza Szeligowskiego w Lublinie, gdzie prowadzi jedną z klas skrzypiec, resztkę wykorzystuje na studiowanie prac z dziedziny  muzykologii, teorii muzyki i filozofii, co czasami owocuje jakimś własnym artykułem. Od czasu do czasu przyjmuje na siebie rolę kronikarki lubelskich (a niekiedy innych miast) wydarzeń muzycznych, której nie należy mylić z krytyką muzyczną, bo wszyscy krytycy już dawno wymarli, a o muzyce współczesnej to już w ogóle nie wiadomo, co i jak pisać…
Współpracuje z Niecodziennikiem Bibliotecznym

Wydarzenia polecane

Kalendarium wydarzeń

<

17.12.2017

>

Listopad 2017

Grudzień 2017

Styczeń 2018

Luty 2018

Marzec 2018

Kwiecień 2018

Maj 2018

Czerwiec 2018

Lipiec 2018

Sierpień 2018

Wrzesień 2018

Październik 2018

Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
30 31
1 2 3
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
27 28 29 30
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
1 2 3 4
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
29 30 31
1 2 3 4
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
26 27 28
1
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
30
1 2 3
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
28 29 30 31
1
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
25 26 27 28 29 30
1 2 3 4 5
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
30 31
1 2
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
27 28 29 30 31
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
1 2 3 4

Zgłoś problem

X

Zauważyłeś niepoprawne działanie strony lub nieaktualne dane? Zgłoś to korzystając z poniższego formularza.

(wpisz wynik liczbowo)