W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF KONIEC ROKU MONIUSZKOWSKIEGO 2019 czyli jak wygląda recepcja kultury narodowej w Polsce

22.12.201923:17

Zbliża się koniec Roku 2019, który był ROKIEM STANISŁAWA MONIUSZKI. Skoro napisałam kilka zdań o tym, jak się rozpoczął, czuję się w obowiązku napisać coś na zakończenie tego ważnego - jako inicjatywa kulturalna - roku. Skupię się jednak głównie na recepcji Dzieła Moniuszki wcześniej i w 200 lat po Jego Śmierci.
Ale zrobię to inaczej, bo zacznę od …. wiersza.


„Nad Duninem” czyli jak się Moniuszko w szlacheckich dworkach polskich XIX w. pieśnią rozgościł.
W ogromnych i różnorodnych zbiorach prof. Andrzeja Nowickiego (1919-2011), które staram się od lat kilku po trochu porządkować (niełatwe to zadanie…) znalazłam taki oto wiersz: Nad Duninem

 


Zima. Na dworze zimno. Ale w naszym w salonie
Trzaska wesoło drzewo i ogień w kominku płonie.

Wieczór. Na dworze ciemno. Ale w naszym salonie
Jasno, bo światło pięciu nowych, białych świec płonie.

Trzy świece stoją na stole a dwie – jak na ołtarzach-
Dobrze umocowane w złotych pianina lichtarzach.

Zajmij obok kominka miejsce w ciepłym  kątku
I pilnuj, Burku, uważnie, czy wszystko w porządku:

Czy panicz Zygmunt (1) skończył kozikiem ostrzyć ołówek
I czy z żółtego kajetu francuskich uczy się słówek.

I przyjrzyj się uważnie panienki Ludki (2) paluszkom,
Wszak grane przez nią pieśni napisał pan Moniuszko.

Sprawdź, czy na płótnie bębenka panienki Honoraty
Zakwitły spod jej igiełki śliczne czerwone kwiaty.

I zobacz, czy babcia Marynia (3) w fotelu za pianinem,
Zmęczona długim czytaniem zasnęła nad Duninem(4).

 


Ten wiersz z datą 20.6.2002 r. sam autor opatrzył takim oto uzupełnieniem: „Spróbowałem sobie wyobrazić, jak mógł wyglądać początek wiersza „Nad Duninem”. Ludka, grająca na pianinie Moniuszkę to Babcia Ludgarda, Zygmunt to jej ojciec, który stał się jej młodszym bratem, a babcia Marynia, to Marynusia Borzęcka (Matka Augusta Wilkońskiego) – takie moje małe Soplicowo, w którym „wszystko jest na głowie psa”, pilnującego, żeby wszystko było w porządku”. To sympatyczne wprowadzenie jest prawdziwe, bo nastrojem, „wystrojem wnętrza”, obecnością rzeczy dziś już nieużywanych, albo bardzo rzadko, jak kozik do strugania ołówków czy bębenek (tamborek) do haftu ręcznego, jak i tajemniczy „Dunin”, o którym osobno opowiem, bo to rzecz arcyciekawa, wiersz ten przenosi nas do jakiegoś XIX-w. dworku szlacheckiego. Wiersz posiada kilka warstw. Warto je wyłuskać.
Warstwa pierwsza – genealogiczna odnosi się do przodków autora, o których wspomina w swoim uzupełnieniu, a ja dodam, że bohaterowie tego obrazka z życia polskiego w XIX w. są autentyczni. Numery z wiersza odnoszą się po kolei do następujących osób:

  1. Zygmunt Nepomucen Wilkoński (1832-1880) herbu Odrowąż, ojciec babki autora - Ludgardy
  2. Ludka - Ludgarda Prakseda Katarzyna z Wilkońskich herbu Odrowąż -Nowicka (1862-1940) – babka autora ze strony ojca    
  3. Marynia – Marianna Borzęcka, żona Franciszka Wilkońskiego, prababka autora
  4. „Dunin” to Marcin DUNIN SULGUTOWSKI (1774-1842), jeden z odleglejszych powinowatych Nowickiego, arcybiskup poznański (1830-1839), fundator książki do nabożeństwa, bardzo popularnej, zwłaszcza wśród kobiet w XIX w. i to nad tą książką zasnęła prababka Nowickiego. Przy tym ostatnim nazwisku warto się chwilę zatrzymać, bo tu pięknie warstwa genealogiczna łączy się z warstwą historyczną. Warstwa druga – historyczna. Dunin to „popularna nazwa modlitewnika autorstwa bpa J.K. Dąbrowskiego (był też jego inicjatorem), zredagowana przy współpracy rektora seminarium duchownego w Gnieźnie ks. A. Kidaszewskiego oraz proboszcza w Lesznie ks. A. Tyca i wydana pt. Książka do nabożeństwa dla wszystkich katolików, szczególnie zaś dla wygody katolików archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej (Leszno 1841).  Dotację w wysokości 6000 talarów wyasygnował abp M. -* Dunin (…). Modlitewnik składa się z obszernego nabożeństwa codziennego i na wszystkie dni tygodnia oraz uroczystości i niedziele roku liturgicznego, nabożeństwa przygotowującego do sakramentów i dziękczynnego za odebrane w nich łaski oraz nabożeństwa przygodnego; zawiera litanie do tajemnic Pańskich i różnych świętych oraz zbiór pieśni kościelnych, wielką liczbę modlitw na różne okoliczności, a także obfity materiał o charakterze ascetycznym oraz pouczającym o sprawach religijno-kościelnych; teksty odznaczają się piękną szatą literacką, nadaną przez Dąbrowskiego.Przeznaczony dla wszystkich środowisk społecznych, formował od poł. XIX w. aż do I wojny świat, religijność Polaków i przyczynił się do integracji społeczeństwa polskiego żyjącego pod zaborami, przekazując i utrwalając system wartości religijno-moralnych oraz przypominając wspólne tradycje kościelno-narodowe ; bronił polskości, ucząc języka ojczystego na tekstach religijnych.” (1- ten i dalsze, to przypisy końcowe). 

Warstwa historyczna to nie tylko obecność modlitewnika Dunina, ale i obecność pieśni Stanisława Moniuszki, które śpiewa Ludka. Ten moment wiersza zadecydował o tym, że postanowiłam go tutaj przytoczyć w całości. Nowicki kochał muzykę Moniuszki. Nie znał wprawdzie całości jego Dzieła (jak my wszyscy, o wstydzie!), ale opery „Halka” i „Straszny Dwór” dokładnie. Znał wiele pieśni i miał też kilka ulubionych, o których wiem, bo pisał mi o nich w listach. Były to: „genialna  „Znasz-li ten kraj”(„melodia kochana od szóstego roku życia”) (2) , „Barkarola. Po dolinie Brenta płynie” – „z cudowną obecnością „cienia gondoli w muzyce”, wreszcie - „Prząśniczka”. Moniuszko jest też obecny „obecnością ukrytą” w wersie: „zakwitły spod jej igiełki śliczne czerwone kwiaty”. To przecież nic innego jak „spod igiełek kwiaty rosną” z II aktu opery „Straszny Dwór”, gdzie chór żeński zebranych przy kominku, haftujących dziewcząt (dokładnie tak jak w wierszu, na tamborkach) prześlicznie o tym śpiewa. Warstwa historyczna „Duninem” i pieśniami Moniuszki płynnie przechodzi w warstwę narodową.

Warstwa narodowa.
To bardzo cenna warstwa. Pokazuje, jak istotne znaczenie dla przetrwania Polaków pod zaborami miała kultura, w tym umiejscowiona w niej w sposób naturalny religia. Dziś sam modlitewnik zwany „Duninem” to już głównie piękny i bardzo cenny, ale historyczny przedmiot kultury.
Pieśni Moniuszki zaś to wspaniałe, niezrównane dziedzictwo, które może wreszcie w tym roku – 200lecia Urodzin Czwartego Wieszcza, jak Moniuszkę w XIX w. nazywano (3) poznamy w całości, bo w radiowej Dwójce w ramówce od poniedziałku do piątku o godz. 12.10 – w paśmie "Kanon Dwójki" trwa emisja "Śpiewnika domowego Stanisława Moniuszki", która potrwa do końca roku, a świetnie ją przygotowuje i prowadzi Marcin Majchrowski. W tym czasowo niewielkim obszarze opowiada historię powstania, narrację utworów i przedstawia nagranie. Świetny kurs z Moniuszki! Jednakże nie chodzi tu o płytkie, a już absolutnie nie o szowinistyczne rozumienie „kultury narodowej”, bo akurat Nowicki fascynował się także innymi kulturami, zwłaszcza tymi: grecką i rzymską starożytnością, włoską (renesansową i współczesną) i chińską. Razem z kulturą polską, której był nie tylko admiratorem, miłośnikiem, ale i znawcą, i uczniom tę miłość w sposób pozbawiony ideologicznego zadęcia potrafił przekazać, tworzą one, co widać w pracach Nowickiego - „wielką kulturalną piątkę”! Jako filozof Nowicki profesjonalnie interesował się muzyką, bo stworzył własną „filozofię muzyki”, której rekonstrukcji próbuję się podjąć, ale to zadanie na lata. W związku z tym o muzyce pisał, z kompozytorami, jak Bogusław Schaeffer (4) czy Boris Porena (5), się przyjaźnił. Tutaj ważne jest przypomnieć, co pisał o muzyce polskiej, którą uważał za coś „co szczególnie silnie wiąże ze sobą wszystkich Polaków w kraju i poza jego granicami – bez względu na różnice światopoglądowe, przekonania polityczne, miejsce zamieszkania i obywatelstwo”(6). Nie podzielam tego zdania, ponieważ bardzo wiele w kwestii obecności muzyki poważnej w życiu nawet nie codziennym, ale świątecznym Polaków, się zmieniło. Jest ona po prostu – słabo obecna i zdaje się, coraz mniej konieczna do kulturalnego życia. Nowicki był zdania, że „człowiek bez muzyki nie jest w pełni człowiekiem”, ale na takie dictum oburzał się już jego kolega ze szkolnej ławy – pisarz Kazimierz Koźniewski (7), dla którego muzyka nie była tak, jak dla Nowickiego istotna. Czytając wielu współczesnych myślicieli, widać, że muzyka klasyczna dla nich nie istnieje. Znamienne to i straszne, bo muzyka to przecież najstarszy sposób cywilizowania człowieka i doprawdy miała tak istotny wpływ na kultury, że pozostawienie jej do dyspozycji światowych marketingowców, którzy tworzą tę swoistą „papkę” określaną „tapetą muzyczną”, która ma pomagać w sprzedaży i tym podobnych, typowych dla XXI wieku konsumenckich praktykach, jest – barbarzyństwem! Ale może nie wszystko stracone, skoro pojawia się w raporcie Narodowego Centrum Kultury „Stanisław Moniuszko – znany, lecz nieobecny. Opinie Polaków na temat twórczości i postaci kompozytora w jego dwusetną rocznicę urodzin” myśl tak cenna autorów kwestionariusza pytań : „słuchanie muzyki poważnej świadczy o kulturze człowieka”, którą  w dodatku podziela całkowicie 18% respondentów, a 35% „raczej się z nią zgadza” (8).  Dalej, Nowicki uważał, że „miliony ludzi – słysząc określone utwory - potrafią bezbłędnie je rozpoznać: O, to jest właśnie muzyka polska” (9). I prawdopodobnie jeszcze, pisząc to w roku 1988, miał wiele racji, ale dziś…(10). W sondzie ulicznej na pytanie o Chopina ( w wielką Rocznicę 2010 r.) czy teraz o Moniuszkę można usłyszeć bardzo dziwne odpowiedzi, ale najmniej świadczące za tym, że „muzykę polską” Polacy znają, że już o jej docenianiu nie wspomnę. Co prawda wyżej cytowany raport mówi, że z Moniuszką nie jest jeszcze tak źle, bo „znajduje się w gronie najlepiej rozpoznawanych twórców muzyki poważnej w Polsce” (11) i Polacy znają  a ż  t r z y  tytuły jego utworów: „Straszny dwór”, „Halka”, „Prząśniczka”(12).  Wspominając więc zaangażowanego w odpowiedź na pytanie czym jest „muzyka polska” Nowickiego, zmierzamy do podsumowania, że recepcja muzyki polskiej w Polsce nie jest wcale zadowalająca. I nawet Rok Moniuszkowski wiele tu nie zmienił. Odbywały się koncerty z muzyką Patrona Roku częściej niż zwykle. Choćby ostatnio 24 listopada „Camerata Lubelska” zaproponowała mieszkańcom Lublina ciekawy koncert Moniuszkowski, na którym zwłaszcza miło było wysłuchać „II Litanię Ostrobramską” kompozytora, bo te bardzo dobrze napisane i po prostu „ładne” utwory religijne rzadko są wykonywane (13). Odbywały się sesje, konferencje, wystawy. Polskie Wydawnictwo Muzyczne zrobiło ponad 30 krótkich materiałów filmowych „Śpiewnik – nie tylko – domowy” ze znakomitymi wokalistami, którzy świetnie (a niektórzy – genialnie!), na sposób współczesny, pieśni Moniuszki pokazują. Warto obejrzeć i wysłuchać! (14). Wydało natomiast Moniuszki nie tak wiele (zapowiedź brzmiała: w 2019 roku PWM wyda blisko 20 różnych publikacji Moniuszkowskich), ale ma dużo zapowiedzi, więc jest nadzieja, że Moniuszko będzie w ofercie najbardziej prestiżowego, o tradycjach narodowych  wydawnictwa polskiego już na trwałe obecny. Amen!

Koncepcja, dlaczego tak słaba recepcja…
Niestety została potwierdzona przez stale tu przywoływany raport myśl wielu ludzi, obserwujących niekorzystne zmiany w kulturze, nie tylko polskiej, że  ranga edukacji muzycznej, choć ponoć nieznacznie wzrosła od lat 1990-tych, jest nadal marginalna w szkolnej ramówce programowej (TV zresztą – dokładnie tak samo!). Autorzy raportu cieszą się, że choć naucza się od 2008 r. znów „ po bożemu” muzyki i plastyki osobno, a nie w dziwnym tworze pod nazwą „sztuka”. Ale „zmiany ramowych planów nauczania w szkolnictwie muzycznym od 2014 r. wprowadziły kolejne redukcje godzin przeznaczonych na kształcenie historyczno-muzyczne” stwierdza raport! (15) Dalej jest jeszcze gorzej:„Badane podstawy programowe i programy nauczania wykazały redukcję treści związanych ze Stanisławem Moniuszką, zwłaszcza w przedmiotach realizowanych blokowo w obu rodzajach szkół [ogólnych i muzycznych -IAS]. Treści podstawy programowej do przedmiotów muzyka, język polski, historia, wiedza o kulturze, wiedza o społeczeństwie na przestrzeni 19 lat nie wniosły istotnych zmian w stosunku do prezentacji postaci i twórczości Moniuszki. (…) W 2008 r. podstawa programowa kształcenia ogólnego nałożyła na dwa przedmioty obowiązek propagowania osoby i twórczości Moniuszki – programy nauczania historii i społeczeństwa obowiązek ten spełniały symbolicznie. Od chwili usunięcia nazwiska kompozytora z podstawy programowej w 2017 r. autorzy całkiem „relegują” go z programów i podręczników. W efekcie następuje rugowanie Moniuszki z panteonu twórców kultury narodowej i ze świadomości młodych Polaków. Jedynym kompozytorem polskim utrwalanym w świadomości uczniów tak na lekcjach języka polskiego, jak i historii jest Fryderyk Chopin” (16). Jak to się ma do fragmentu preambuły ustawy o Prawie  oświatowym (obowiązującej od dnia 1 września 2017 r.): „Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości Ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu się na wartości kultur Europy i świata” (17), odpowiedzcie sobie Państwo sami.

Dawniej może i lepiej bywało…
W XIX wieku (i może jeszcze do II w. św.) muzyka Moniuszki miała szansę być obecną w życiu właśnie – dworkowym, małomiasteczkowym i w prywatnym domu mieszczańskim, jak w wierszu Nowickiego „Nad Duninem”, ale dziś straciła bezpowrotnie tę możliwość. Moniuszko jest jakoś obecny w repertuarze uczniów szkół muzycznych (zwłaszcza wokalistów, bo to literatura obowiązkowa!), w repertuarze studiów wokalnych (nie zanadto, bo to polski język, nie daje możliwości zagranicznych koncertów!) – i oczywiście na scenach operowych Polski, czasem trochę świata (do czego przyczyniła się najwięcej Maria Fołtyn – śpiewaczka i reżyserka, propagatorka „Halki” za granicą). „Halka” jest znakomitym dziełem, a „Straszny dwór” to arcydzieło! W nim chyba najbardziej (choć i „Hrabina” jest w tym dobra) Moniuszko pokazał, trochę się podśmiewając (muzycznie!) ze szlacheckich wad i słabostek, że Polacy to bardzo specyficzny Naród. Skupiamy się na kulturze, jak jest zabroniona. Gdy mamy wolność… „łacno” o niej zapominamy (18).
Iwona A. Siedlaczek 

PRZYPISY:
(1)    Takie informacje o słynnym w swoim czasie modlitewniku można znaleźć na stronie: http://www.eduteka.pl/doc/duni  
(2)    Mieczysław Tomaszewski (1929-2019) – muzykolog polski, wybitny badacz Chopina i wielki znawca formy pieśni romantycznej, z którego żoną Wandą Milewską herbu Ślepowron Nowicki był spokrewniony przez rodzinę swojej matki Zofii Walerii Słubickiej herbu Prus, powiedział 18.05.2002 r. na wykładzie w Akademii Muzycznej im. Fr. Chopina w Warszawie (od 25.04.2008 r. Uniwersytet Muzyczny Fr. Chopina) o „Pieśniach Moniuszki”, którego słuchałam i mam zanotowane jego słowa, że „Moniuszko absolutnie genialnie wyciągnął w muzyce „ton” tego wiersza Mickiewicza”. Mickiewicz przeprowadził kongenialne „naśladowanie z Goethego”, a Moniuszko zaopatrzył je w kongenialne „muzyczne ucieleśnienie”. Nowicki więc nie mylił się, kiedy określał ją „genialną”.
(3)    O czym pisała Agnieszka Topolska „Stanisław Moniuszko jako wieszcz narodowy” >>> 
(4)    Bogusław Schaeffer (1929-2019) – polski kompozytor, awangardowy ekstremista, jako pierwszy
w Polsce zajął się teorią światowej muzyki najnowszej, autor dziesiątek prac na ten temat, ponadto felietonista, polemista, ironista. O spotkaniu z Schaefferem Nowicki pisał tu: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6096/k,5
(5)    Boris Porena ur. w Rzymie 27 września 1927 r. to myśliciel, kompozytor i ekspert w zakresie dydaktyki muzycznej. Był uczniem  Goffredo Petrassiego (1904-2003) , interesującego kompozytora,
w większej części autodydakty, od którego przejął zainteresowania neoklasyczne, komponując początkowo w oparciu o język harmoniczny renesansu. Komponował z sukcesem do 1967, by na 20 lat przerwać te działania, poświęcając się własnemu rozwojowi intelektualnemu i oddolnym, społecznym działaniom kulturowym, jakim było między innymi organizowanie Centro Metaculturale w Cantalupo, w którym przeprowadzał liczne eksperymenty muzyczne i dydaktyczne. Porena swoje doświadczenia
i przemyślenia dydaktyczne i kompozytorskie  opisał w kilku ważnych dziełach: „Inquisizioni musicali (1974), „Musica/Società. Inquisizioni musicali II” (1975),  „Nuova Didattica della Musica (1988), której N.3 Musica da... fare, ascoltare, conoscere, discutere. Per la scuola media ed oltre ( Muzyka do … zrobienia, słuchania, wiedzenia, dyskutowania  dla gimnazjum i poza nim ) wywarła na Nowickim ogromne wrażenie. Takie, że zaprosił Porenę do Lublina i zorganizował z jego udziałem  7 czerwca 1986 roku Sympozjum Filozoficzno-Muzyczne, na którym gość omawiał własne Ipotesi Metaculturale.  
(6)       A. Nowicki „Muzyka polska. Co to znaczy? Na czym polega polskość muzyki?”  w: „Wisełka. Kwartalnik dla nauczycieli szkół polonijnych”, Lublin 1988, nr 1 (22), s. 39-40.
(7)    Tamże.
(8)    „Stanisław Moniuszko – znany, lecz nieobecny. Opinie Polaków na temat twórczości i postaci
kompozytora w jego dwusetną rocznicę urodzin”. Raport z badania ilościowego i jakościowego NCK, Warszawa, maj 2019 https://moniuszko200.pl/pl/publikacje/stanislaw-moniuszko-znany-lecz-nieobecny-opinie-polakow-na-temat-tworczosci-i-postaci-kompozytora-w-jego-dwusetna-rocznice-urodzin
(9)    A. Nowicki, op. cit., s. 39.
(10)    Kiedy Nowicki chodził w międzywojniu do gimnazjum, był tam przedmiot zwany „śpiewem” i być może nawet był uczony według tego podręcznika: T. Joteyko, Podręcznik do nauki szkolnej śpiewu zbiorowego, Gebethner i Wolff, Warszawa–Kraków–Lublin–Łódź 1924, a ponoć Moniuszko wtedy
w szkole „lubianym kompozytorem był”, patrz: Raport, op. cit. s. 51.
(11)    Raport, op. cit, s. 35.
(12)    Tamże.
(13)    W dniach 27 października-24 listopada 2019 odbył się w Warszawie „Festiwal Muzyki Sakralnej Stanisława Moniuszki”. Wydarzenie zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Muzyki Moniuszki, nad którym patronat honorowy objął ks. bp Romuald Kamiński, Ordynariusz Warszawsko-Praski. Koncerty znakomitych orkiestr i solistów we wnętrzach praskich kościołów wypełniły trochę lukę, przybliżając większość zupełnie nieznanych kompozycji religijnych Moniuszki. Ale kto mógł nań pojechać…
(14)    nie, nie płacą mi za reklamę, ale rekomenduję, bo doprawdy warto nie tylko dla Moniuszki, ale wielu fachowych i trafnych spostrzeżeń o śpiewie, aktorstwie śpiewaczym i towarzyszeniu przy fortepianie
od znakomitych fachowców usłyszanych, do obejrzenia na kanale https://www.youtube.com/watch?v=q8_StPvdAs&list=PL48JVnh8gz4w2rjTuWNq45WsYpCfiLedi
(15)    Raport, op. cit., s. 52-3.
(16)    Tamże.
(17)    Patrz: https://www.prawo.vulcan.edu.pl/przegdok.asp?qdatprz=akt&qplikid=4186
(18)    Nie odkrywam tu niczego nowego, bo już Norwid, obserwując swoich rodaków pisał:
„gdzie każdy-czyn za wcześnie wschodzi
Ale - książka-każda... za późno!”, patrz:  C.K. Norwid „Oda do spółczesnych”, 1867 novembris, Parisorum-Luteciae.

Iwona A. Siedlaczek – ur. w Lublinie, ale wychowana na muzyce chłopskiej w okolicach Radomia, odeszła od niej w rejony wysublimowanej muzyki poważnej, która zapewnia jej od prawie 50 lat energię do życia, także poprzez fakt, że może jej uczyć swoich podopiecznych w Szkole Muzycznej im. Tadeusza Szeligowskiego w Lublinie. Skoro tak wiele od Muzyki otrzymuje, to próbuje oddać Jej to, co należne, więc pisze o Niej, propaguje Ją w różnych miejscach, o rożnych porach i w różny sposób, sytuując z premedytacją w jakże wspaniałym, szerokim kontekście Kultury Wysokiej. To chyba nie najgorszy sposób na życie.