W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Lubelska kronika kulturalno-towarzyska (Wrzesień 2013)

30.09.201323:47

To było Tak długo pozostawały w zawieszeniu losy Kawiarnio-Księgarni „Spółdzielnia”, że już wydawało się, że swego czasu bardzo ambitna miejscówka nie odrodzi się z zapaści i pozostanie zamknięta. Ale jednak lokal przy ulicy Peowiaków 11 ożył. Dzieje się tu nawet więcej i ciekawiej niż kiedyś. Wprawdzie nie występują tu jakieś gwiazdy i nie odbywają się bardzo prestiżowe imprezy, ale tak nie było nigdy, bo nigdy nie było takiego planu. Za to kontynuowany i rozwijany jest program niszowy dla ludzi, którzy po prostu chcą sympatycznie i pouczająco spędzić trochę wolnego czasu. Na przykład na spotkaniach z pasjonatami czy ludźmi z bogatym doświadczeniem w jakichś dziedzinach. Dla zainteresowanych Toskanią dużą atrakcją była z pewnością sierpniowa wizyta Anny Marii Goławskiej, autorki książki „Toskania, Umbria i okolice. Przewodnik subiektywny”. Nie miałem do czynienia z kimś, kto równie fachowo i barwnie przedstawiał swój ulubiony temat. To pamiętne spotkanie także z powodu akcentu smakowego. Wspaniałych wrażeń w tej materii dostarczyła degustacja oliwy z Apulli. Trochę to dziwne, ale prawdziwe. Będąc człowiekiem absolutnie niereligijnym i widzącym w religiach więcej zła niż dobra doświadczyłem 11 września w świątyni jednego z najbardziej pozytywnych przeżyć w swoim życiu. Nie było to rzecz jasna doświadczenie związane z Bogiem, zaś wierzący dostarczyli mi kolejnych negatywnych wrażeń, siedząc lub stojąc na koncercie w kościele pw. Nawrócenia św. Pawła w przytłaczającej większości tyłem do tzw. chóru. A rozchodziły się stamtąd dźwięki zupełnie niezwykłe. Np. jak z syntezatora, kiedy rozbrzmiewało skomponowane i grane przez Roberta Grudnia organowe Preludium na temat obrazu Wiesława Ochmana „La Marquesa i słońce Van Gogha”. Rewelacyjne! Próbowałem się tego dowiedzieć u źródła parokrotnie, ale nie udało się wydobyć przekonujących argumentów. I wciąż nie wiem, dlaczego ludzie z Fundacji „Muzyka Kresów” – nieco zakręceni, ale generalnie robiący wrażenie rozsądnych – tak upodobali sobie kawiarnię Kawka i co rusz organizują w lokalu przy ulicy Okopowej 9 i 1/2 jakiś koncert. Jedyną zaletą tego miejsca jest to, że mieści się na parterze, więc nie trzeba – tak jak do wielu innych tego typu przybytków – wchodzić po zadymionych schodach, które okupują po bokach palacze, zostawiając przechodzącym wąski przesmyk między rozżarzonymi papierosami. Ale Kawka (OK, dobra jest też nazwa!) to właściwie pokoik parę na parę metrów, który pęka w szwach, kiedy wejdzie do niego dwadzieścia osób. Wentylowany jest przez załogę najchętniej poprzez otwieranie okien, co powoduje, że muzycy zmuszeni są toczyć prawie zawsze przegrywaną walkę z odgłosami z ulicy. Zresztą takie wietrzenie niewiele daje, więc jest tam zwykle hałaśliwie i duszno. Tak było 21 sierpnia podczas koncertu serbskich pieśni z udziałem Jeleny Jovanović. Szkoda, że go zabito. To będzie Teatry mają podwójne życie, tzn. działają wedle nakładających się rozkładów jazdy: normalnego cyklu rocznego i specyficznego cyklu artystycznego. Ten drugi jest dla artystów bardzo przyjemny, bo zawiera wakacyjną labę. Ale przyszedł wrzesień i najwyższa pora na kolejny sezon artystyczny. Jako pierwsi zabrali się w tym roku do roboty pracownicy Teatru Andersena. Tam od 8 września trwa Festiwal Misia Tymoteusza. Co tydzień w niedzielę prezentowana jest kolejna sztuka z sagi, której bohaterem jest niesforny niedźwiadek Tymoteusz Rymcimci. Były już spektakle „Tymoteusz i Psiuńcio” i „Tymoteusz wśród ptaków”. Cykl zamknie 22 września przedstawienie „Tymoteusz i łobuziaki”. A co w pozostałych teatrach? Osterwa ruszy 27 września ostatnią premierą – komedią „Napis” Géralda Sibleyrasa w reżyserii Artura Tyszkiewicza. Muzyczny startuje dopiero 6 października „Królewną Śnieżką”. Nie uczciła żadną imprezą swojego dwulecia bardzo fajna kawiarnia Heca, która działa przy ulicy Hipotecznej 5 od 1 września 2011 roku. Za to aż trzydniową serią imprez będzie świętować pierwsze urodziny równie fajna miejscówka Dwa Piętra mieszcząca się przy ulicy Okopowej 5. Wystąpi 30 artystów! 20 września będzie hiphopowo. Zabawiać będą m.in. Checkall & Fat Matthew, Margos & Kudłacz i Holyhonza & Deerty. Następnego dnia będzie elektronicznie. Za sterami staną m.in. Einar, Senso, Optymist i Young D. Ostatniego dnia na scenie porockują Dust N Brush, Death Fist i Rearrange. Po czteroletnim remoncie wartym 38,4 mln zł, do powiększonej i odnowionej siedziby przy ulicy Peowiaków 12 powraca Centrum Kultury. Oczywiście nie po to, by urzędować, tylko raczyć nas wydarzeniami artystycznymi. Uraczy publiczność od razu bardzo obficie, bo dziesięciodniowym cyklem otwarciowym, który startuje 20 września. Na sam początek – o godz. 19 – na placu przed CK pokazane zostaną filmy Rafaela Lewandowskiego i Andrzeja Mathiasza. Potem zagrają Tie Break i Michał Urbaniak. Ale najciekawsze wydarzenia chyba zafundują zrzeszone w tej instytucji teatry. Przygotowały one m.in. trzy premiery i „pokaz pracy” na spektaklem. 21 września o 18 neTTheatre pokaże przedpremierowo fragmenty przedstawienia „Ala ma sen” przygotowywanego na 25 października. 22 września o 19 Teatr Provisorium wystawi „Lód”. 25 września o 20 Scena Prapremier InVitro zaprezentuje premierowo „Lizę”. 28 września o 18 Lubelski Teatr Tańca zatańczy po raz pierwszy „Historie, których nigdy nie opowiedzieliśmy”. Ponadto będą wystawy, seanse, gry, spotkania, warsztaty i inne mniejsze atrakcje. Jacek Szymczyk Awangarda Lubelska Nr 9 (49)

Wydarzenia polecane