W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Muzyka i biblioteka w kryminale ...

17.12.201519:01

Kryminałami obrodziło! Osobny podgatunek stanowią kryminały muzyczne. Co prawda recenzenci takich kryminałów przestrzegają: „Jeśli więc nie przeraża was świadomość, że  po przeczytaniu tej książki będziecie wiedzieć trochę więcej o muzyce klasycznej, zachęcam do lektury” (Ewa Wrona).

Bo też to doprawdy „przerażające”, osnuwać kryminał na wątkach muzycznych czy z muzyką klasyczną związanych. Nie mniej jednak taki na przykład Jan Antoni Homa – skrzypek, napisał dwa świetne kryminały, które pochwalił sam maestro Jerzy Maksymiuk, mający rację, że „w wielu postaciach można dopatrywać się ich rzeczywistych pierwowzorów. Może i w moje cechy został ktoś wyposażony?”   Owszem, przy lekturze „Altowiolisty” miałam właśnie tę myśl, że maestro Damian Rucacelli – dyrygent - pasuje swoją ekscentrycznością do postaci Jerzego Maksymiuka.

W kryminałach Homy muzyka momentami wysuwa się na tak daleko idący pierwszy plan, że stopuje akcję! Autor robi bowiem długie dygresje z historii  muzyki i w dodatku ma bardzo osobiste uwagi na temat niektórych kompozycji, a także mówi o innych mało znanych. Mnie osobiście akurat takie dygresje nie przeszkadzają, a cała muzyczność kryminałów cieszy. Postać głównego bohatera – altowiolisty (tutaj mrugnięcie w stronę zawodowców) jest bardzo sympatyczna, a Homa świetnie zna realia zawodowego „światka” muzyków, dlatego odbiera się jego kryminały – pisane w tonie ciepłej prześmiewczości -  jako relaksujące.
Znany na polskim rynku z jednego kryminału „Dziesiąta symfonia”  (La décima sinfonía) Josef Gelínek (psudonim tajemniczego muzykologa hiszpańskiego wzięty od nazwiska czeskiego kompozytora i pianisty Josefa Jelinka vel Gelínka  (1758-1825)), intrygę osnuwa na odkryciu manuskryptu X Symfonii Ludwiga van Beethovena (1770-1827), a przy okazji ma wiele świetnych uwag z dziedziny muzykoterapii, psychologii muzyki i badań nad istotą komponowania, co w przypadku Beethovena („Nie rozumiem, jak można być głuchym muzykiem. Trzeba mieć tupet” – s.42) jest wyjątkową okazją do pokazania jego fenomenu. 
Gelinek napisał jeszcze jeden kryminał, na polski nie tłumaczony -  „El violín del diablo” (Plaza & Janés, 2009), którego intrygę osnuł na legendzie i utworach demonicznego Niccolo Paganiniego (1782-1840). I w tym szczególe tkwi przysłowiowy – diabeł, do którego zdążamy. 
W kryminale lubelskiego autora o sugestywnym pseudonimie Ludwig Thor muzyka ma  wpływ n a w e t  na popełnione zbrodnie ! Jest bowiem wyrazem tytułowego OPĘTANIA! Takiej siły sprawczej w muzyce doszukiwał się dawno temu Platon, który uważał, że są tonacje dobre i takie, które powodują negatywne skutki społeczne. Ale aby w kryminale mówić o tak ważnej i poważnej roli muzyki klasycznej, to doprawdy - wyjątkowe. Nie można zostawić tego bez echa i to z kliku powodów. 
Pierwszym jest fakt najważniejszy, który został już zasugerowany:- muzyka ma tu wielką siłę sprawczą. Ale z tego wynika także kolejny: muzyka potrafi przekazywać takie treści, które powodują zmiany w człowieku. W „Opętaniu” niestety są to zmiany fatalne, wyzwalające, a może nawet - wzmagające demoniczne pokłady duszy. 
A wszystko z powodu jednego z koncertów od kilku lat trwającego w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie cyklu „Biblioteczne wtorki z muzyką klasyczną”.  I to jest powód kolejny. 
Koncert ten miał miejsce w rzeczywistości, choć w nieco innym terminie, a jego program ułożyła i nawet przygotowała Uczennicę Alicję (która pięknie wykonała całość programu), nie mówiąc o prezentacji i prelekcji na ten temat – Iwona A. Siedlaczek, czyli – ja sama. „Ale się narobiło”. 
Temat koncertu z 27 stycznia 2014 r. brzmiał : „DIABOLUS in  Musica”. Autor wykorzystał okazję, aby wypisać tytuły utworów (program w przypisie, by Państwo przyszli czytelnicy mogli to dokładnie sprawdzić!  ) , które były grane i których nie było. Choć nie ma go w programie, ale rzeczywiście  pojawił się w maleńkim fragmencie Temat I „Sonaty dantejskiej” Franza Liszta (1811-1886) w tonacji d-moll, symbolizujący podróż Duszy do Piekła. Pojawił się też, a jakże, „motyw diabła” z „Dante Symphony” Liszta, pod który kompozytor zgrabnie podłożył tekst „per me si va nella città dolente”   - jako uzupełnienie prelekcji, w dodatku zagrany na pianinie przez Grzegorza Siedlaczka z diabelskimi rogami na głowie. Ale już Ryszard Wagner (1813-1883)  wystąpił tylko jako autor „akordu tristanowskiego” (który zresztą przejął od swego teścia – Fr. Liszta  ), opartego na kwarcie zwiększonej czyli tytułowym „diabolusie”, a nie kompozytor „Tako rzecze Zarathustra” (Also sprach Zarathustra), który jest poematem symfonicznym Richarda Straussa (1864-1949) z 1896 r. Tyle tytułem wyjaśnienia - odnośnie rzeczywistości. Licentia poetica ma swoje prawa, ale jako teoretyk muzyki nie mogę zostawić tego faktu bez komentarza. Ale może i tutaj… „diabeł zamieszał ogonem”? Autor w każdym razie ma jeszcze szansę w następnej odsłonie  kryminału … uśmiercić pewną nauczycielkę skrzypiec, która wymyśla takie tematy koncertów i w dodatku wyławia z jego tekstu  pewne drobiazgi. 

I choć Thor pokazał, że muzyka potrafi być… „kryminalna” (na szczęście jeszcze za takie kompozycje jak „Raj utracony”, w którym Krzysztof Penderecki stosuje „diabolusa” świadomie  , nie wsadza się muzyki i kompozytora do… kryminału) to jednak cieszy fakt, że „Wtorki biblioteczne” zostały w ten sposób uwiecznione i dzięki temu ranga ich zdecydowanie – wzrosła. Może nawet sama nie wiem, jaki wpływ mają na Szanowną Publiczność koncerty, które prowadzę, a dopiero Ludwig Thor mi to uświadamia?
Z powodu informacji, że na s. 346 jego książki jest mowa o tym kryminału godnym koncercie, odłożyłam na bok inne lektury, aby poznać kontekst dla tej strony, czyli całe 443 pozostałe! I nie jestem rozczarowana, bo czyta się pana Thora świetnie, bawiąc się i często przerażając opisami miejsc i ludzi z naszego regionu (typy jakże znane z rzeczywistości codziennej), a przede wszystkim osobą niekonwencjonalnego w metodach pracy i kontaktach z ludźmi podinspektora Michała Lorenca. 
No, może szkoda, że dobra muzyka pojawiająca się w „Opętaniu” – to nośnik Zła. 
W muzyce dysonanse zawsze podkreślały emocje, częściej – negatywne, zwłaszcza tryton – diabolus. Ale w końcu dzięki tej właśnie jakości muzyka pewnego „Wtorku” mogła w scenerii kryminału - zaistnieć. 
Iwona A. Siedlaczek


http://www.empik.com/altowiolista-homa-jan-antoni,prod12160415,ksiazka-p
1. Niccolò Paganini (1782-1842) - Kaprysy na skrzypce solo op. 1 nr 13 i nr 24 
2. Leonard „Lenny” Bernstein (1918-1990) - Maria - pieśń miłosna z musicalu „West Side Story” (1956)
3. Krzysztof Penderecki (ur.  1933)  - Cadenza na skrzypce solo (1987) 
4.Wojciech Kilar (1932-2013) - Wokaliza z filmu „Dziewiąte Wrota” (1999) 
5. Camille Saint-Saëns (1835-1921) – Dance Macabre op. 40 /opr. na skrzypce z fortepianem kompozytora/
„ Per me si va nella città dolente, per me si va nell'eterno dolore, per me si va tra la perduta gente”( Przeze mnie droga do boleści grodu... Rzućcie nadzieję, wy, co tu wchodzicie). Dante Alighieri  „Divina Commedia” – Inferno, Canto III – napis nad Bramą Piekieł. 

   
Z pieśni Fr. Liszta “Ich möchte hingehn” S. 296, patrz t. 9, są to dokładnie te same dźwięki przeniesione oktawę niżej. Oczywiście u Liszta akord ten nie miał ani takiej roli (leitmotivu), ani znaczenia, jakie zdobył 
w partyturze Wagnera. Nie ma więc de facto znaczenia, c o kto od kogo wziął, tylko c o z tym dalej zrobił. Potencjał tego akordu bowiem wyzyskał nie Liszt, a – Wagner. Faktycznie nastrój pieśni Liszta, tekstem poety Georga Herwegha (1817-1875) mówiącej o odchodzeniu, czyli śmierci „pasuje jak ulał” do motywu, który symbolizuje zarówno miłość jak i śmierć kochanków.
  „Tryton jest tu symbolem odwiecznego konfliktu Dobra i Zła - kompozytor nawiązuje do symbolicznego znaczenia kwarty zwiększonej, zwanej diabolus in musica, do jej powiązania z Szatanem, ale również z unikaniem go” – pisze Aleksandra Jagiełło-Skupińska w artykule „Krzysztof Penderecki, "Raj utracony", Culture.pl, marzec 2011

Iwona Agnieszka SIEDLACZEK dyplomowana nauczycielka klasy skrzypiec w Szkole Muzycznej im. T. Szeligowskiego, skrzypaczka i teoretyk muzyki. Zajmuje się też filozofią muzyki i czasem pisuje o bieżących wydarzeniach muzycznych. Opiekuje się spuścizną filozoficzną Andrzeja Nowickiego, którego uczennicą i asystentką była przez 25 lat. Prowadzi audycje i koncerty, propagując w środowisku lubelskim i regionie muzyczną kulturę wysoką. 
Współpracuje z Miejską Biblioteką Publiczną w Lublinie: F. 2, F. 29 i Niecodziennikiem Bibliotecznym.
Iwona A. Siedlaczek jest wspomniana w/w kryminale Ludwiga Thora, Opętanie. ss. 346-347 "Biblioteczne wtorki z muzyką klasyczną" z całą zawartością  jednego z programów.
 

fot. Jerzy Jacek Bojarski
rys. Benek Homziuk