W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Opętanie opętało Gorzków

26.02.201616:30

Jak się w konsekwencji okazało, przygotowana na 25 lutego, kolejna już promocja książki Ludwiga Thora „Opętanie”, tym razem w Centrum Społeczno-Kulturalnym w Gorzkowie, i wbrew przewidywaniom niektórych oficjeli (np. Wójta Gminy Gorzków), przerosła oczekiwania wszystkich. Na spotkanie przybyło bardzo wielu sympatyków świetnej powieści kryminalnej. W dużym pomieszczeniu ośrodka kultury trzeba było dostawiać krzesła, bo zabrakło miejsc. Imprezę zaszczycił, co należy szczególnie podkreślić – za sprawą pomysłodawcy redaktora prowokatora Jurka Bojarskiego – Prezydent Lublina Krzysztof Żuk, przyjechali przyjaciele Jurka Kowalczyka z Nałęczowa, miłośnicy dobrej książki z Krasnegostawu, z Olchowca, z Juliopola, z Lublina, nie wspominając o bardzo licznych czytelnikach z Gorzkowa.
Zapewne w tym miejscu takiej rangi impreza odbyła się po raz pierwszy. Gorzków dostał wszystko za darmo – wystawę prac plastycznych poświęconych  „topografii Gorzkowa”, zestaw ok. 30. ilustracji inspirowanych treścią „Opętania” oraz katalog, piękny koncert skrzypcowy Iwony Siedlaczek w towarzystwie akompaniamentu Magdaleny Mańkowskiej. Obie panie są nauczycielami muzyki w Szkole Muzycznej I i II stopnia im. T. Szeligowskiego w Lublinie. 
Trzeba zaznaczyć, że „obsługa” placówki, pod kierownictwem pani Barbary Lachowskiej stanęła na wysokości zadania. Przyjęto nas (autorów) bardzo smacznym obiadem (znakomity gorący rosół oraz kluski śląskie z dziurką w sosie pieczarkowym z surówką i przepyszny kompot). Szwedzki stół zastawiony był przesmacznymi ciastami, zapewne produkcji tamtejszych mistrzyń umiejętności kulinarnych. Wielkie piękne DZIĘKUJĘ!
Przybyłych gości, równo o ustalonej godzinie 15. przywitała pani Barbara Lachowska, kierownik placówki, także stremowana zaskakującą sytuacją tak licznie przybyłych miłośników tzw. kultury. 
Prezydent Krzysztof Żuk , który zabrał głos jako pierwszy, w samych superlatywach wypowiedział się o tej inicjatywie. Iwona Kowalczyk, prywatnie żona L. Thora, króciutko opowiedziała o świetnych wynikach rankingowych książki, jej mąż Jurek Kowalczyk vel Ludwig Thor podkreślił „gorzkowość smaku” napisanej przez siebie powieści. Następnie Jurek Bojarski przedstawił ogólny zarys rodzenia się pomysłu na gorzkowskie spotkanie. Nie omieszkał w inteligentny sposób dokuczyć z lekka wójtowi, który nie zdecydował się na sponsorowanie katalogu, bo miał wątpliwości do kilku, jego zdaniem „podejrzanych” moralnie rysunków. A mimo to otrzymał katalog wydany sumptem Wydawnictwa Czarny Pies i Jerzego Jacka Bojarskiego. Piszący te słowa pokrótce opowiedział o swoim udziale w projekcie, po czym panie Iwona Siedlaczek, opowiadająca również o wmanipulowaniu jej osoby w krąg „Opętania” i Magdalena Mańkowska dały naprawdę piękny i wzruszający koncert „Diabolus in musica”, co zostało nagrodzone gromkimi brawami i prośbą o bis. 
Książki po tylu zachętach i w ferworze sprzyjającej atmosfery sprzedawały się znakomicie. Pan prezydent Żuk - na polecenie (sic!) redaktora prowokatora podpisywał przygotowane wcześniej przez Bojarskiego plakaty, a przyznać trzeba chętnych na taką pamiątkę było również wielu. Swoje spontaniczne zdanie wypowiedzieli, podobnie do podpisanego poniżej, z podobnym entuzjazmem Iwona Siedlaczek i Jurek Kowalczyk, co dołączam do ogólnego opisu tej wspaniałej imprezy. I oby tak dalej, bo takie dobro, rozsiewane spontanicznie ma wielką moc, a także szansę zmieniać świat w sposób niezwykły, nawet jak on jest taki maleńki jak Gorzków-Osada. 
Byłem zdumiony przyjęciem w Gorzkowie. Przyszło mnóstwo ludzi i okazali się niezwykle wrażliwi na sztukę. Obserwowałem ich podczas koncertu Iwony Siedlaczek i Magdy Mańkowskiej. To było cudowne widzieć jak oni żywo reagują i jak znają się na muzyce. Podobnie działała na nich wystawa rysunków Benka Homziuka. Byłem również zdumiony tym, że na spotkaniu pojawił się osobiście prezydent Lublina, Krzysztof Żuk. Nawet grube ryby wiedzą, jak trudno dostać się do prezydenta, jak ciężko się z nim umówić. Żeby mu wręczyć książkę czekałem 3 tygodnie. Powiedział wówczas, że nie obiecuje, iż szybko przeczyta. Odparłem, że wystarczy, że "Opętanie" spotka się z tak wpływowym człowiekiem i już tylko to pomoże książce. Stało się inaczej. Prezydent przeczytał, podobało mu się i przyjechał, wójt nie wierzył, długo nie mógł dość do siebie, bo 4 lata usiłował zaprosić Krzysztofa Żuka do Gorzkowa i mu się nie udało. Sądzę, że to spotkanie będzie owocne zarówno dla mieszkańców Gorzkowa, jak i władz gminy. 
Zdumienie Autora „Opętania” jest na miejscu. Mieszkańcy Gorzkowa tak naturalnie, serdecznie i ze smakiem przyjęli ekipę opętańców. Przeżywali i wzruszali się tym, co dla Nich przygotowaliśmy. Wyrazem tych przeżyć i wzruszeń były podziękowania i rozmowy post factum. „Informacje zwrotne” (jak nazywają je psychoterapeuci), które dotarły także do niżej podpisanej, to przede wszystkim miłe sercu słowa o radości i wzruszeniach muzycznych, jakie były udziałem Gorzkowian w czasie koncertu. Nie ma większej radości dla muzyka jak usłyszeć, że grał „po coś”, a nawet, że w niejednym oku zakręciła się łza. Gorzkowskie spotkanie zatrzymam w pamięci i sercu. 
Iwona Siedlaczek

Wydarzenia polecane