W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Po raz pierwszy "Wigilia Represjonowanych"  Warszawa 2015

21.12.201514:36

18 grudnia 2015 r. parę minut po godz. 17. w obiekcie Ministerstwa Obrony Narodowej, mieszczącym się przy ulicy Żwirki i Wigury 9/13 w Warszawie, rozpoczęło się uroczyste spotkanie wigilijne-opłatkowo. Bohaterami wieczoru byli zaproszeni na tę okoliczność kombatanci, w większości przypadków ofiary reżimu komunistycznego. Dwadzieścia pięć lat musieli czekać (!) działacze opozycji antykomunistycznej oraz osoby represjonowane z powodów politycznych na tę uroczystość w wolnej i suwerennej przecież Rzeczpospolitej Polskiej.

Przy taj okazji zasadne wydaje się pytanie: dlaczego dopiero dzisiaj odbywa się taka uroczystość? Co w przeszłości przeszkadzało odpowiedzialnym za to osobom i urzędom organizować je?! A organizatorem - dość powiedzieć bardzo spóźnionego przedsięwzięcia – był Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej. Ale jak to mówią lepiej późno niż wcale! Na początku głos zabrał szef urzędu dr Jan Stanisław Ciechanowski.
Podkreślił zasługi obywateli, którzy w latach 1956-89 z narażeniem własnego życia i wolności angażowali się w działalność antykomunistyczną. Niewątpliwego smaczku spotkaniu dodało miejsce - Centrum Konferencyjne Ministerstwa Obrony Narodowej. Paradoks historii polega na tym, że to generałowie Jaruzelski i Kiszczak budowali to zaplecze... dla siebie i generalicji wyższego stopnia. Zaproszeni goście zjechali z całej Polski. Często to już wiekowi ludzie, wielu nie dożyło tej chwili. Powoli działa machina administracji, by docenić naszych cichych bohaterów.
Dzisiaj, wstyd powiedzieć, ale często lepiej się żyje tym, którzy prześladowali działaczy opozycyjnych niż tym, którzy walczyli dla nas o niepodległą Polskę.- wspomniał dr Jan Stanisław Ciechanowski, za co otrzymał gromkie brawa. Po nim głos zabrał dr Łukasz Kamiński, prezes IPN-u, który z całą mocą podkreślił zaangażowanie instytucji w wychodzeniu naprzeciw oczekiwaniom kombatantów i bojownikom z reżimowym PRL-em.
Patriotyczno-wigilijny nastrój wieczoru podkreślił występ dwójki artystów, śpiewających najpierw znane piosenki Jacka Kaczmarskiego (m.in. Źródło, Nasza klasa, Mury), jedną piosenkę Wojtka Kelusa, dwa wiersze Zbigniewa Herberta do muzyki własnej wykonawcy oraz popularne i kochane przez Polaków kolędy, w czym dzielnie sekundowali im uczestnicy spotkania. 
Po przejściu do sali bankietowej, zastawionej udekorowanymi stołami, jeszcze raz głos zabrali, tym razem składając świąteczne życzenia, szef urzędu, prezes IPN-u oraz ksiądz kapelan, który wspomniał osobę Świętego, księdza Jerzego Popiełuszki, z którym miał szczęście mieszkać pod jednym dachem przez 6 lat, następnie odmówił modlitwy i pobłogosławił opłatki i dary stołu pańskiego. Nastąpiło dzielenie się, składanie wzajemnych życzeń i wspólna agapa. Oprócz śledzika w occie ze śliwkami, w oleju z cebulką, zaserwowano kompot z suszu, karpia na gorąco, pierożki z kapustą, barszcz czerwony, sałatkę ziemniaczaną z rybą, czerwone wino, ciasta (sernik, makowiec, ciasto drożdżowe) oraz napoje na zimno, herbatę i kawę. Wszystko było pyszne!
Wśród zebranych na opłatku od razu moją szczególną uwagę zwrócił 83. letni mężczyzna z długą siwą brodą i kucykiem, wspierający się na kuli - Zbigniew Adamczuk z Podlasia (rocznik 1932), były działacz rolniczej „Solidarności”, prezes NSZZ „Solidarność Rolników Indywidualnych” w Repkach, internowany w lutym 1982 r., przesiedział w więzieniu we Włodawie i Lublinie siedem miesięcy, potem przez wiele lat upokarzany i ignorowany przez urzędników w swoich prośbach i żądaniach. Dopiero w ostatnim czasie, dzięki działaniom legionowskiego starosty Jana Grabca, doczekał się godziwych warunków bytowych, zamieszkał w Legionowie w Domu Pomocy Społecznej „Kombatant”, gdzie znalazł swoich rówieśników i towarzyszy walki. Wcześniej mieszkał w Małomotkach (gmina Repki) koło Sokołowa Podlaskiego, w warunkach urągających godności człowieka – w walącej się i nieogrzewanej komórce, bez bieżącej wody. Pracownicy tamtejszego DPS-u nie stanęli na wysokości zadania, nie widzieli w swoim bezdusznym działaniu niczego niegodziwego ani choćby niepokojącego. Ufajmy, że losy pozostających jeszcze przy życiu cichych bohaterów teraz naprawdę ulegną konkretnej, pozytywnej zmianie.

 

Rys. Benek Homziuk
Fot. Jerzy Jacek Bojarski