W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Rozmowa Andrzejkowa z profesorem Nikodemowiczem (cz. 1)

02.12.201515:10
ZAMIAST WSTĘPU DO TAK ZWANYCH PYTAŃ. 
Rysunki  przygotował Benek Homziuk. 

image_032.jpgW okresie andrzejkowym w domu profesora Andrzeja Nikodemowicza rozmawiają Iwona Agnieszka Siedlaczek, przy cichej asystencji Jerzego Jacka Bojarskiego. 
Gdzie ta nasza rozmowa się ukaże - pyta Kompozytor i słusznie!  
 – W internetowym Niecodzienniku Bibliotecznym odpowiada z wigorem Jerzy Jacek Bojarski, fotografując naszego Czcigodnego Profesora, by rozładować atmosferę pełną napięcia. Bo kto to widział, by „młokosy” odpytywały Profesora i na dodatek przy tym pierwszy Afon Lublina. Stanowisko Kompozytora jest jasne, woli komponować muzykę, niż o niej mówić. 

To jak najbardziej adekwatne podejście do  rozmowy. Rysunki Benka Homziuka podbijają - szalenie interesujące spotkanie - „bębenki” słyszalności i oglądalności.
Rysunki wykonał Benek Homziuk
fot. Jerzy Jacek Bojarski

image_036.jpgWszyscy znamy historię Dżina z bajki Cudowna lampa Aladyna, tym razem w interpretacji rysunkowej Benka Homziuka, to „Andrzej Nikodemowicz wcielił się w Dżinna”. Dziwy i czary. Czary i dziwy! Pora włączyć dyktafon. Przystępujemy do zadawania pytań, które przygotowała Iwona Agnieszka Siedlaczek. Nasz rozmówca wolałby by ukazało się to w prasie ”papierowej”. Obiecałem, że wydrukuję naszą rozmowę na papierze. Mimo skończonych dziewięćdziesięciu lat, Profesor nie zaprzyjaźnił się jeszcze z Internetem, choć ostatnio skanował swoje nuty-kompozycje. Mocuje się z materią postępu. Może zaakceptuje też naszą obecność. Pora dnia nie najlepsza, gdyż – jak wspomniała mi córka Małgorzata, Kompozytor jest w lepszej kondycji rano. Niestety do naszej wizyty mogło dojść najwcześniej w okolicy dwudziestej. Profesor "zasępił" się nad pierwszym pytaniem, a na stół wjechały smakołyki, domowe konfitury, półsłodkie czerwone wino i image_001.jpgsłynna, nie raz i nie dwa, opisywana przeze mnie srebrna cukiernica, pamiętająca nie tylko Polskę przedwojenną, ale czasy „lwowsko-galicyjskie”. Tylko ja z niej skorzystałem, bo zakazany owoc-cukier dla diabetyka, smakuje lepiej. Andrzejki czas zacząć. Wino nalane, toast wzniesiony i słychać piękny odgłos w różnych intonacjach stukających lampek.  Muzyczny wieczór pytań ruszył. Nietypowe imieniny, gdzie obdarowanymi jesteśmy my słuchacze i czytelnicy Niecodziennika. Honorowy Obywatel Miasta Lublina dzieli się swoimi doświadczeniami z mieszkańcami Lublina. Rozmowy wokół muzyki i jej warsztatu, ale nie tylko. Zaczęliśmy niefortunnie, jak legendarna już Karolina Lewicka. Ledwo Kompozytor mógł dojść do głosu… Nagle cud ciszy. I profesor zaczął uwalniać słowa…taki Dżinn ulatujący z fortepianu. a my skała, niemowa prawie. Jak wiemy z telewizyjnych reklam - „prawie” - robi wielką różnicę. image_037.jpg
Kiedy się ogląda rysunki Benka Homziuka, który nie był z nami na wieczorze andrzejkowym u Kompozytora – widać znakomicie wkomponował się w atmosferę wieczoru. Pomyślałem prorok, czy co? 
Znakomicie swoją idealną kreską uchwycił cechy Profesora. 
Tak więc czego zabraknie w rozmowie, reszty można się dopatrzeć w genialnych pracach rysownika.
Do roboty - jak brzmi refren piosenki z czasów socjalizmu realnego – czyli do pytań, więc…
(jjb)

Iwona Siedlaczek: 
image_021.jpgMam do Pana Profesora kilka pytań. Ponieważ najczęściej o muzyce Profesora mówią inni, jakby za Pana Profesora, chciałabym by Pan Profesor powiedział, jaki jest jego stosunek do muzyki. Czy są rzeczy ważniejsze, czy Pan Profesor tkwi w muzyce najbardziej? To są najmocniej interesujące sprawy…Panie Profesorze, proszę powiedzieć: CZYM jest dla Pana MUZYKA?
- Na to pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć. To jest bardzo trudne pytanie.
 
Ale my przychodzimy do Profesora, Kompozytora, wybitnego człowieka.
 - Ja się zastanawiałem nad tymi pytaniami. Na to pytanie nie mogę wprost odpowiedzieć. Trzeba do niego podejść drogą okrężną.
 
image_040.jpgGdyby Pan Profesor miał wymienić najważniejsze dla siebie Rzeczy (Idee, Wartości), czy wśród nich i na którym miejscy znalazłaby się muzyka? Prosimy niech Pan wymieni wszystkie takie Idee, Wartości i ustosunkuje się do ich miejsca w swoim życiu.
 
- Muzyka na pewno nie stoi na pierwszym miejscu w moim życiu. Ważniejsze od muzyki są wiara, religia, uczciwość czyli Bóg i rodzina. Muzyka jest dopiero na trzecim miejscu w kolejności.
 
Jak Pan Profesor odbiera związek człowieka i muzyki? Czy muzyka jest potrzebna do życia człowiekowi, czy człowiek może się bez muzyki obejść?
 
- Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. To powiedzenie się jednak nie sprawdziło. Przypomniałem sobie gestapowców, którzy uwielbiali muzykę, a jednak byli okrutni i strzelali do ludzi. To są nie wytłumaczalne zjawiska. To jest przesada by muzykę stawiać tak na pierwszym miejscu. W każdym razie są różni ludzie, wrażliwi na muzykę i na piękno, są mniej wrażliwi, są muzykalni i mniej muzykalni, są zwolennicy muzyki lekkiej. Tego nie można uogólniać. Jeżeli mówić ,jakie znaczenia ma muzyka w moim życiu, to musiałbym mówić przede wszystkim o tym, że są ludzie wrażliwi i mniej wrażliwi lub w ogóle nie są. Dla mnie muzyka, to jest ta z wielkiej litery „M’. W ogóle muzyka jawi się wśród innych sztuk, jak np. malarstwo jako sztuka abstrakcyjna. Można tutaj mówić tylko o abstrakcyjnych wartościach. Dla mnie oczywiście muzyka jest to prawdziwa muzyka, to jest coś, co właśnie człowieka… to trudno powiedzieć.
 
image_017.jpgAle ma wpływ na człowieka, potrafi go zmienić? Czy jest zupełnie obojętna?
 - Myślę, że ma jakiś wpływ. Tylko chodzi o to jaka muzyka? Muzyka rozrywkowa, popularna czy estradowa nie jest, nie wyobrażam sobie, żeby taka muzyka mogła właśnie wpływać na człowieka do tego stopnia.
 
Jak Pan Profesor to odbiera, że nie może wpłynąć? Czy chodzi o sens głębszy, który to muzyka przez duże "M" posiada, a tamta zwyczajnie go nie ma? Jest to maleńki sensik lub w ogóle bez sensu?
 - Coś takiego, ta muzyka rozrywkowa ma mały sensik. Ja myślę o wielkiej muzyce symfonicznej, abstrakcyjnej i ona jest właśnie człowieka w stanie uduchowić. Podnieść na duchu.
 
A czy tak jak Boecjusz mówił, że daje mu pocieszenie – filozofia, czy muzyka daje pocieszenie? Czy potrafi dać pocieszenie człowiekowi w bardzo trudnych chwilach, w złych momentach, w ciężkich czasach?
- Czy ja wiem?  To by się zdawało, że tak, ale to łatwo powiedzieć.., na to tak. Czy rzeczywiście daje ona człowiekowi pocieszenie? Daje  na pewno  jakieś podniesienie duchowe. Ja nie potrafię o tym mówić w ogóle, bo to jest trudna rzecz.
 
image_020.jpgBardzo trudna rzecz, ale to jest bardzo interesujące, jak Pan Profesor widzi to od swojej strony bo przecież wiemy, że ludzie badali  to, nadal ludzie rozmyślają na ten temat , bo tak na  prawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć czym jest muzyka ? Właśnie Pan Profesor mówi, że  muzyka jest sztuką abstrakcyjną. Niektórzy mówią inaczej, że muzyka potrafi wyrażać. Tylko, że nie przy pomocy czegoś, co można określić tak dokładnie jak w przypadku innych sztuk. Ale czym tak naprawdę jest muzyka, to cały czas się zastanawiamy, zastanawiają się nad tym różne umysły.
 
-  No właśnie, na to też nie potrafię odpowiedzieć. Jedna muzyka, powiedzmy, u jednego może wzbudzać jakieś reakcje czysto filozoficzne, a ktoś inny inaczej reaguje.
 
Ale tak naprawdę nie zareaguje na to ktoś, kto nie wszedł w muzykę. Wejście w muzykę rozumiem jako studiowanie, kształcenie, kształtowanie siebie samego pod kątem muzyki, by więcej rozumieć i móc głębiej w nią wejść? Czy Pan Profesor myśli, że to nie ma żadnego znaczenia?
- Co Pani ma na myśli?
 
Mam na  myśli to, że człowiek nie wejdzie tak z ulicy i nie zrozumie Symfonii  Beethovena.
Czy Pan Profesor uważa, że to nie ma znaczenia i można wejść z ulicy i już się jest przygotowanym?

image_024.jpg
- To zależy od tego czy dany człowiek jest muzykalny, czy nie jest muzykalny. Czy jest  zwyczajnym człowiekiem, średnio wrażliwym na takie rzeczy, czy nie. Bo jeżeli jest naprawdę wrażliwy, to nawet jak wejdzie prosto z ulicy, bez żadnego przygotowania, to taka muzyka na niego podziała . Prawdopodobnie  przygotowanie ułatwiłoby mu zrozumienie np.Symfonii  Beethovena. W każdym razie to zależy od jego wrażliwości, człowiek średnio wrażliwy może nie zareagować w ogóle. Albo taki, który gustuje tylko w muzyce estradowej - symfonia po prostu go znudzi. Mnie na przykład muzyka estradowa na dłuższą metę nudzi.
 
Jest pewna różnica w tym odbiorze, dlatego że Pan Profesor jest w stanie posłuchać takiej muzyki. Prawda? Natomiast jeżeli ktoś słucha tylko estradowej, to często nie jest w stanie słuchać, nazwijmy to, „wyższej muzyki”. Tutaj jest coś takiego, że tej popularnej słucha bez problemu, a „wysokiej” w ogóle nie słucha. A czy Pan Profesor ma przemyślenia odnośnie tego, jakie będą dalsze losy odbioru muzyki ”wysokiej”? Dlatego, że jak Pan Profesor widzi nie jest tragicznie, przecież ludzie przychodzą na koncerty. Ta grupa, którą to interesuje i nadal fascynuje. Prawda? Ale czy Pan Profesor zauważa, że coś się zmieniło na niekorzyść? Czy jest tak samo? Czy nadal niewielu ludzi przychodzi, a kiedyś przychodziło więcej? I było większe zainteresowanie, muzyka poważna cieszyła się większą estymą?
- Tutaj trzeba wziąć pod uwagę, jak muzyka się zmieniła. Muzyka klasyczna czy ta tradycyjna – romantyczna, ona zawsze działa dobrze. Muzyka współczesna, nowoczesna, to ona dla ludzi czasem nieprzygotowanych jest zupełnie niedostępna. A jednak dość częste obcowanie z taką  muzyką stopniowo  sprawia, że człowiek wchodzi w to.

image_026.jpgCzyli Pan Profesor chce tu  podkreślić fakt, że do muzyki współczesnej człowiek musi być bezwzględnie przygotowany, żeby mógł ją w ogóle przyjąć? Tak? Bo romantyczne utwory czy wcześniejsze człowiek odbiera, jakby się w tym urodził, czyli jak mam to rozumieć - w sposób bardziej naturalny? Ale możemy sobie wyobrazić taką sytuację. Ani radio, ani inne media nie proponują muzyki wcześniejszej. W XX wieku słuchamy każdej muzyki. Żadne poprzednie stulecie nie miało takiej możliwości. 
- Tu jest kwestia systemu dur-moll. To niby jest naturalny system. My jesteśmy w nim wychowani…

image_018.jpgNiektórzy próbują udowadniać, że cały wszechświat jest zbudowany jakby w systemie dur-moll. A co Pan Profesor sądzi? Pan Profesor ma tak ciekawe przemyślenia…

- Tylko nie umiem "mówić"...
Dygresja mała:
- Bolesław Szabelski był dobrym wykładowcą. Jak wykładał o kontrapunkcie, to mówił…"fuga proszę Państwa to jest fuga!"

Po prostu! 
- I już.

Krótko, zwięźle i na temat. Tak! Fuga to jest fuga, proszę usiąść i napisać.
A czy Pan profesor lubił takie ćwiczenia z kontrapunktu?
- Pisałem kiedyś takie rzeczy, ale to wszystko poszło na śmietnik.

A czemu?
- No, w przenośni to mówię.

image_031.jpgCzyli potraktował Pan Profesor to rzeczywiście jak ćwiczenia, a potem to już nie miało żadnego znaczenia? I to zostawił zupełnie?
- Bo to nie były utwory.
Ja mam indywidualne podejście do swoich utworów, takie, że nie potrafię pisać na zadany temat. Musiałem zawsze coś przeżyć,żeby potem o tym napisać . Wsłuchać się, jak to brzmi. 

Czyli zlecenia czy sugestie to jak najgorszy skutek?
- Nie dawało mi to żadnej inspiracji. Niektórzy piszą na zamówienie.

Panie Profesorze, wypijemy Pana zdrowie Andrzejkowe 
- Dziękuję bardzo 

Ad multos annos i życie wieczne!

{…} cdn

Z profesorem Andrzejem Nikodemowiczem rozmawiała Iwona Agnieszka Siedlaczek 
przy asystencji Jerzego Jacka Bojarskiego

image_028.jpg






















prof. Andrzej Nikodemowicz

Wydarzenia polecane