W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Sielsko diabelsko z Ludwigiem Thorem

22.01.201615:31

Lublin oszalał na punkcie „Opętania”, a na pewno opętani są ci, którzy organizowali i przybyli na spotkanie autorskie z Ludwigiem Thorem, które w poniedziałek 18 stycznia w restauracji „Sielsko Anielsko” na Starym Mieście w Lublinie zgromadziło dobre kilkadziesiąt osób. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że plakaty promujące spotkanie rozwieszone były nawet w toalecie restauracji?!

Nie wszyscy wierzyli, więc na wieść o rysunku Benka Homziuka wiszącym nad dostojnym tronem, wielu oczekujących na rozmowę z autorem „Opętania”, nagle nabrało ochoty na zapoznanie się z talentem rysownika w miejscu, gdzie w obcowaniu z kulturą wysoką nikt kontemplującemu nie przeszkadza.
Poniedziałkowy wieczór był promocją niezwykłą, bo autentyczną, w gronie znajomych i przyjaciół autora oraz jego wydawcy, a przy tym pozbawioną patetycznego tonu oficjalnego spotkania.

Może to za sprawą uroczej skromności Ludwiga Thora lub ukrytego gdzieś w kącie, za swoimi rysunkami Benka. Może to wizyta aktywistek ze Stowarzyszenia Przyjaciół Wsi Juliopol lub delegacji z Gorzkowa, która zapraszała na beczkę piwa. A może to wszechobecny Jerzy Jacek Bojarski, który nie dość, że wszystko drobiazgowo dokumentował, to również zabawiał anegdotami wszystkich gości. A wszystko to okraszone było diabiolicznym minikoncertem Iwony Siedlaczek (skrzypce) i Magdaleny Mańkowskiej (klawisze), podczas którego zasłuchać się można było w motywy  z filmów „Dracula”, czy „Dziewiąte Wrota” oraz posłuchać znanego czytelnikom „Opętania” koncertu „Diabolus in musica”. Jak tłumaczyła Iwona Siedlaczyk, wybór repertuaru miał pasować do miejsca spotkania z Thorem. – Żeby w „Sielsko Anielsko”, nie było tylko sielsko, ale też diabolicznie – tłumaczyła skrzypaczka, uwieczniona na jednym z rysunków Benka Homziuka „w stroju frywolnym”, który przyprawił J.J. Bojarskiego – czego sam zainteresowany specjalnie nie ukrywał – w opętanie.
Ale to Ludwig Thor był tym, dla którego na Stare Miasto przybyli opętani jego debiutancką powieścią. – Takiej czułości i pomocy nie odczułem nigdy. Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć takie wydawnictwo jak na Zachodzie, w którym autorzy będą zarabiać takie same pieniądze  – stwierdził autor, po czym rzucił się w wir indywidualnych i bardzo wyczerpujących rozmów, nie tylko o następnej i już wyczekiwanej części przygód Michała Lorenca.
A redaktor naczelna Wydawnictwa Czarny Pies, Iwona Kowalczyk dodała: - Ta książka ma coś w sobie, że przyciąga ludzi nam nieznanych, co skutkuje takim spotkaniem jak dziś. Bardzo za to dziękuję - Tomasz Nieśpiał

Powiązane:

Jerzy Jacek Bojarski