W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Wernisaż malarstwa studentów Wydziału Artystycznego UMCS

25.09.201323:38

W ramach nieustających obchodów 40-lecia Wydziału Artystycznego UMCS trwają różne wystawy profesorów, ale i studentów.  Po rzeźbiarzach w GALERII ACK UMCS „Chatka Żaka”  czas na wystawę malarstwa studentów III roku Wydziału Artystycznego UMCS. Sami studenci uwijali się przez dwa dni, by jak najlepiej wyeksponować swoje prace. Trójka malarzy pobiera nauki pod okiem: Jacka Wojciechowskiego,  wprawdzie lekko opóźniona wizyta na wernisażu mistrza z córką Natalią - dodała skrzydeł Agacie, Anecie i Radkowi.Czwarty artysta Kacper studiuje  u dra Kamila  Siczka. Komisarz wystawy Mieczysława Gos vel Misia ciepło przywitała młodych, podążających za elitą „malarskich poetów” na Parnas, do wyżyn pędzla, kompozycji i koloru. Mamy więc w „Chatce Żaka” obrazy abstrakcyjne i realistyczne Kacpra. Prace  Radkasą połączeniem realizmu i ekspresji malarskiej. Tematem jego obrazów to przede wszystkim martwa natura, ale i nie  brak postaci ludzkich. Jego kompozycje są na etapie „pantha rhei” (wszystko płynie jak powiedział Heraklit z Efezu  i określił to w słynnym zdaniu "niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki"- bo już napłynęły do niej inne wody. Malarz więc szuka swego stylu eksperymentując w kompozycji. Anetaz tej czwórki wyróżnia się nie tylko permanentnym studiowaniem. Po skończonych studiach historii na UMCS, podjęła trud studiów doktoranckich na historii sztuki u prof. Lechosława Lameńskiego (KUL), znawcy sztuki nowożytnej, których nie ukończyła doktoratem.Szkoda. Jednak dół wykopany pod fundament  wiedzy ma solidny. Teraz tylko lać sam fundament, by budować swoją własną arenę artystycznych poszukiwań  - jak mówi o sobie. Bodajże, jako jedyna, o ile dobrze pamiętam?  namalowała  autoportret. Ale jaki? Tło nieprzypadkowo chyba jest szare i dominuje kolor czarny. Oczy są zapatrzone za czymś, ale smutne ! Usta piękne, ale milczące. Na twarzy i odkrytym ciele, na pierwszy rzut oka niewidoczne są liczne szramy. Wygląda to jak na  mapie odnogi rzek wpadające do rzeki matki. To zapewne głębokie studium wnętrza. Obraz porusza i zastanawia? Stawia pytania o jakie szramy chodzi? Czyżby na sercu? Te szramy, to wyznanie, ale i niemy  krzyk  początkującej malarki. Nie potrafię tego opisać, choć to czuję....diagnoza zawsze prowadzi do naszego dzieciństwa i domu rodzinnego. Znalazłem wiersz na blogu [... ] nie wiem czyjego autorstwa? , ale przytoczę w całości by słowami poety oddać "duchowe EKG"malarki. Zraniłeś uczucia, zraniłeś ciało Jednak dla Ciebie to było mało Zraniłeś oczy, które łez zaznały Te, które tak bardzo Twoje kochały Zraniłeś serce, zraniłeś usta Przez to stałam się taka pusta Zraniłeś uszy, które Ciebie słuchały Te, które słuchać tak bardzo nie chciały Zraniłeś słowami, zraniłeś gestami Które były tylko kpinami Zraniłeś miłość która płonęła I która w przepaści gdzieś zaginęła Drugi obraz, który mnie ujął kompozycją, tematem , ale i formatem  - w pewnym sensie przypomniał mi  oglądany w Pałacu w Kurozwękach, obraz Józefa Czapskiego…Kobieta w żółtym kapeluszu. Temat żywiołu jakim jest morze, ale i linia brzegowa – to harmonijna całość. Niebo, morze, piasek, korzenie i kamienie. Te połączone składniki  dają niezwykły efekt.  Obraz rozegrany... jak znakomita partia szachowa. Artystka poprzez umiejętne dobranie kolorów nieba i kształtów chmur, proporcji wzburzonego falami  morza,  ułożenie różnokolorowych kamieni  i rozsypania piasku na plaży uzyskała zamierzony efekt nietylko w moich oczach. Nie jestem znawcą sztuki, ale złoty podział czuję intuicyjnie.  Jaki chirurg w sposób  świadomy, malarka operowała tymi narzędziami, by podarować dar „biolokacji” widzowi.Uczucie  niezwykłe, lewitującego nad morzem. Przeżycie o tyle niezwykłe, bo można być w dwóch miejscach naraz - wChatce Żakai  nad morzem …. Zabieg świadomy... statyczności, porządku, równowagi, harmonii, a jednocześnie dynamiki i zamierzonego chaosu chaosu na plaży. Ta nierównowaga sprawia. że  oczy odbiorcy sa na uwięzi… Ten obraz powiesiłbym z chęcią w swoim domu. Agatka moja krajanka z Zamościa. W wielkich butach wyglądała jak ruda psotnica - Pippi Langstrump.  Wprawdzie piegów na buzi nie widać, to rude włosy, zawadiacki uśmiech przyciągają… Podkreśla, że fascynuje  ją ujęcie kolorystyczne  u  prymitywistów, zaś w formalnych  rozwiązaniach malarskich  poszukuje własnej  drogi kompozycyjnej. Leszek Krusiński- dr filozofii i mgr filologii klasycznej, weteran taekwondo miał słowo wprowadzające. Menadżer i muza sprawcza "Anetowego malowania". Po nim wystąpił  śpiewająco  Krzysztof Adach - absolwent historii KUL, ukończył Prywatną Muzyczną  Szkołę Muzyczną II stopnia im. Artura Rubinsteina w Lublinie w klasie śpiewu solowego. Od 14 lat śpiewa w Męskim Zespole Wokalnym Kairos. Utwory wykonywane podczas wystawy  to: Cielito lindoautorstwa meksykańskiego kompozytora Quirino Menndoza y Cortes,Aria Skołubyz opery Stanisława Moniuszki Straszny dwór. Wernisaż udany. Były obrazy, smaki i śpiewy. Wszystkie zmysły poruszone. Nie zabrakło vino in veritas...w  winie prawda… Jerzy Jacek Bojarski