W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Electric Nights - dzień drugi

Data rozpoczęcia 2011-10-22
Godzina rozpoczęcia 18:00
Miejsce Akademickie Centrum Kultury "Chatka Żaka", ul. Radziszewskiego 16
Kategoria Koncert

WIRES UNDER TENSION
Pochodzący z South Bronx duet doszedł do swojego stylu w studio stworzonym w warunkach domowych, czerpiąc brzmienia z dźwięków wydobywanych przez siebie, a także na przykład z orkiestracji motywów przygodowych. Sztywne, jakby kanciaste figury melodyczne i rytmiczne WUT mają na celu odzwierciedlenie klimatu ich własnego świata. Multiinstrumentalista Christofer Tignor bardzo sprawnie przerzuca się pomiędzy skrzypcami i resztą muzycznego arsenału podczas gdy Theo Metz wydobywa z zestawu perkusyjnego brutalne i prawdziwe rytmy. Wires Under Tension starają się wypracować własne podejście do istoty muzyki instrumentalnej, której zasadą – zwłaszcza sceniczną – staje się czysta muzykalność i nieustanne eksperymentowanie. Za oceanem Wires Under Tension zbierają świetne recenzje prasowe, doceniające ich nowatorskie i świeże podejście do muzyki, a także dostrzegające ożywcze tchnienie, jakie zespół wnosi do muzyki progresywnej, ich odwagę porównując czasem nawet z samymi King Crimson.

MUSEUM
Museum podchodzi do swojego wizerunku i opisu niezwykle minimalistycznie. Czarne i białe, wyraziste linie oraz mało informacji („Museum to zespół z Hamburga” – to cały opis jaki możemy znaleźć na ich stronie). Z drugiej strony ich muzyka to nie minimalizm. To wyjątkowe skrzyżowanie elektroniki i dojrzałego indie rocka wybrzmiewające szaleństwem, różnorodnością, buzowaniem, a przy tym serwujące dużą dawkę hałasu. W 2005 roku wypuścili swoją pierwszą epkę „Old Firehand” , której następczynią w 2007 była „Exit wounds”. Decydując się na dystrybucję swojej muzyki za darmo Museum otworzyli sobie drogę do kariery w Internecie, która przeszła ich najśmielsze oczekiwania i nie miała precedensu wśród niemieckich kapel. W ciągu dwóch lat ich muzyka została zwielokrotniona w niezliczonej ilości i rozprowadzona po całym świecie. Obecnie to jeden z najczęściej skroblowanych zespołów bez kontraktu na świecie w liczącym ponad 130 000 słuchaczy w serwisie Last.fm Po dwóch latach ciężkiej pracy i wielu koncertach zakończyli pracę nad ich pierwszym albumem „Traces of”. Mastering miał miejsce na wiosnę 2011 w Nowym Jorku. „Traces of” to jedenaście piosenek o dużym rozmachu w których zespół nie unikaj ani nośnych melodii, ani artystycznego podejścia do elektroniki czy momentami stadionowego patosu – co w muzyce niemieckiej nie jest częstym zjawiskiem. Jedenaście piosenek, które momentalnie zaklinają słuchacza, stawiając wysoko poprzeczkę, bo to muzyka tak mocno niejednoznaczna, jak i ekscytująca. O przekaz wizualny płyty zadbała renomowana niemiecka fotografka Ricarda Roggan, której zdjęcia rozbitych samochodów dokładnie oddają klimat ponurości i monumentalizmu, piękna i zniszczenia, czyli kontrastów jakie tkwią w muzyce Museum.

NOBLESSE OBLIGE
Noblesse Oblige zapraszają do swojego egzotycznego świata mistycyzmu i nowofalowej melancholii, który rozciąga się od zaraźliwie prowokujących występów, aż po wyjątkowe nagrania. Ten surowy artystyczny duet generuje plemienne dźwięki oraz elektronicznie przetworzone brzmienia akustyczne scalając je w swoisty spektakl organicznego popu, skupienia voodoo przetykany oszczędną, lecz przeraźliwą elektroniką. To hipnotyczna podróż w głąb ciemnych pokus serca. Noblesse Oblige powstało w Londynie z inicjatywy aktorki Valerie Renay i niemieckiego producenta Sebastiana Lee Philippa. Ich debiutancki album „Privilege Entails Responsibility” zawiera między innymi utwory „Bitch” i „Daddy Don’t Touch Me There”- obecnie już klasyki niezależnej sceny elektronicznej. Po przeprowadzce do Berlina w 2007, zespół opublikował drugi album „In Exile” który zyskał poparcie niemieckiego ministerstwa kultury oraz nagrodę Russian Steppenwolf Music. Trzeci album „Malady” jest wynikiem eksplorowania rejonów okultystycznych. Ciemne pokusy serca wyrażone w niesamowitych opowieściach o bożkach voodoo, elektryczności duszy, czarnoksięstwie i tropikalnych dreszczach, podkreśla użycie przez zespół egzotycznych instrumentów, elektronicznych beatów i etnicznych perkusji połączonych z tradycyjną mieszanką melodyjnego kiczu i nowofalowej teatralności. Noblesse oblige wykonują swoje surowe, pełne dramatyzmu, bijące po oczach występy na żywo zarówno w Europie, jak i w Ameryce Południowej. Poza funkcjonowaniem jako połowa Noblesse Oblige, Valerie jest wykształconą aktorką (aka Femme Facade) . Reżyseruje, pisze i prezentuje swoją własną twórczość, pojawiając się na festiwalach sztuki i performance na całym świecie. Sebastian jest producentem muzycznym z własnym studio, mieszczącym się w Berlinie, w którym nagrywa i produkuje różnych artystów a także komponuje muzykę filmową. Ponadto wydaje muzykę jako połowa składu Der Räuber und der Prinz.

THE LEGENDARY PINK DOTS
Gdy Legendary Pink Dots pojawili się na scenie nie wynaleziono jeszcze nawet płyty kompaktowej. Był to szczególnie napięty okres w historii świata w którym Związek Radziecki i USA napierały na siebie w stanie czegoś, co nazywano zabawnie zimną wojną. Ludzie w swoich samochodowych radiach słuchali muzyki z kaset. Nowe zespoły nagrywały kasety demo domowej roboty i wysyłały je do dyrektorów wytwórni płytowych, którzy z ulubionych fragmentów robili sobie samochodowe składanki w lepszej jakości, a reszta była kasowana. Komputery były wielkie, powolne i przerażające. Winyle przestały być już modne, co prawda znajdowały się w powszechnym użyciu, lecz akurat w latach osiemdziesiątych okładki były z reguły paskudne. Pink Dots wytwarzali swoje kasety w domu, bo wtedy studio było zbyt drogie. Te wczesne serie były bardzo charakterystyczne, entuzjastyczne i ekstremalnie psychodeliczne. To była muzyka całkowicie niemodna. Po trzydziestu latach Pink Dots wciąż tu są. Ściągani legalnie i nielegalnie z Internetu, do zdobycia na CD, winylach, DVD a jeśli masz pieniądze i ochotę, to również na kasetach. Ameryka i Rosja wciąż obrzucają się błotem podczas nieudolnych prób rozwiązania problemu globalnego ocieplenia. Pink Dots dołożyli swoje trzy grosze do ekologicznej kwestii koncertując w obu krajach. Ludzie podłączają swoje Ipody do samochodowych odtwarzaczy i słuchają muzyki stojąc w wiecznych korkach. Być może w jednym z takich korków, zaraz za tobą utknął van Legendary Pink Dots. Jest kilka zespołów, które tak polaryzują swoich fanów jak LPD, z resztą z tego powodu zespół jest potajemnie zadowolony. Kochaj ich albo nienawidź, ale obojętność czy ignorancja nie wchodzi tu w grę. Krytycy oskarżają ich o to że są jedynie bandą nihilistycznych hipisów, tryskających nonsensem, nie mającym nic wspólnego z rock’n'rollem i w sumie mogą mieć rację. Mimo to teksty frontmana Edwarda Ka-Spela wydają się być proferyczne i zgrabnie opisujące przyszłe wydarzenia w żywych i czasem nie do końcach przyjemnych kombinacjach obrazów. Muzyka biegnie sobie osobliwie, radośnie i skrajnie psychodelicznie. A co do rock’n'rolla… czymże on w tej chwili jest? Jeśli chcesz możesz tańczyć do muzyki Legendary Pink Dots. Melodie wkręcą Ci się w głowę, a są w nich brzmienia zarówno industrialnie jak zbiorniki retencyjne w Detroit, ale równiez tak delikatnie jak szmer liści na Wenus. To dotyczy tak młodych, jak i starych, mężczyzn i kobiet, a jest bezgraniczne w świecie, który n apunkcie granic ma obsesję. Pink Dots nadchodzą by wyzwolić was poprzez kolor. Bez eskapizmu i bez religii. Nadchodzą tacy jacy są, i ty w sumie też powinieneś.

BRODKA
Jeszcze na długo przed pojawieniem się Brodki na rynku fonograficznym wiadomo było, iż będzie to wyjątkowe wydarzenie. Pomimo młodego wieku była od początku postacią na tyle wyrazistą, że trudno było ją wtłoczyć w którykolwiek ze stereotypów: „artystki z gór”, „Idola”, „młodej debiutantki w świecie showbiznesu”. Pierwszy album Brodki był niezwykle dojrzały. Monika zachwyciła wszystkich wrażliwości ą, świeżością muzyczną, a przede wszystkim wspaniałym głosem. Także druga płyta „Moje piosenki” stała się przebojem i zyskała status Złotej Płyty. Nowa płyta Moniki Brodki to radykalny zwrot w jej karierze. Bogatsza o życiowe doświadczenia, pewna siebie i gotowa na artystyczne eksperymenty, artystka wraca z bezkompromisowym materiałem, z którym utożsamia się od początku do końca. Po sukcesie „Moich piosenek” Brodka zrobiła sobie przerwę od pracy w studio. Postanowiła zastanowić się, o czym naprawdę chce śpiewać, jaki jest jej muzyczny charakter. Poszukiwania zajęły jej cztery lata. Ich rezultatem stała się „Granda”. Producentem płyty jest Bartosz Dziedzic. „Granda” to muzyczny eklektyzm. To album, który trudno zaszufladkować i na tym, między innymi, polega jego siła.”GRANDA” okazała się największym sukcesem w dotychczasowej karierze Brodki. Płyta szybko okryła się platyną (obecnie sprzedało się już ponad 50 tys egzemplarzy), a Monika i Bartek zebrali świetne recenzje i nagrody. Brodka otrzymała m.in. Różę Gali, SuperHiro, nominację do Paszportu Polityki, Yacha. Akademia Fonograficzna nagrodziła „Grandę” trzema Fryderykami wkategoriach: Wokalistka Roku, Płyta Roku Pop i Produkcja Muzyczna Roku (Bartosz Dziedzic i Marcin Gajko).

Najważniejsze wydarzenia cykliczne