W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Wspaniały doping i zwycięstwo!

21.10.2019

Od początku meczu obie ekipy szły punkt za punkt, a po raz pierwszy gospodarze sobotniego spotkania odskoczyli na dystans trzech oczek przy stanie 12:9. Rywale nie zamierzali się poddawać, ale kapitalne ataki Damiana Wierzbickiego i Pawła Rusina oraz skuteczna gra w obronie zawodników LUK pozwoliłam im utrzymywać bezpieczny dystans do przeciwników. W pewnym momencie wynosił on już siedem punktów. Dzięki temu podopieczni Macieja Kołodziejczyka do końca tej partii grali na pełnym luzie, a do tego doszły błędy Gwardii Wrocław i ostatecznie siatkarze LUK triumfowali w premierowej odsłonie 25:16.

Drugi set rozpoczął się podobnie jak pierwszy. Z każdą akcją jednak wrocławianie byli coraz bardziej skuteczni. Trener Maciej Kołodziejczyk zdecydował się w pewnym momencie na podwójną zmianę i na parkiecie w miejsce Kamila Durskiego i Damiana Wierzbickiego pojawili się Bartosz Zrajkowski, a także Jędrzej Goss. Mimo tego goście utrzymywali przewagę dwóch punktów nad beniaminkiem i w końcówce odskoczyli jeszcze na cztery oczka, i wynik na tablicy widniał 19:23. Tego prowadzenia przyjezdni nie oddali do końca, a rezultat 20:25 ustalił Marcel Gromadowski, który w polu serwisowym posłał piłkę nie do podbicia przez zawodników lubelskiej drużyny.

Początek trzeciej partii to kolejna wyrównana gra z obu stron. Jako pierwsi na prowadzenie w niej wyszli lubelscy siatkarze (12:9). Zespół z Dolnego Śląska zdołał doprowadzić jednak do stanu po 15:15, a asa serwisowego posłał Krzysztof Gibek. Ten sam zawodnik chwilę później przeszedł linię i LUK ponownie prowadził. Nie trwało to długo, bo to Gwardia w kluczowym momencie odskoczyła na dwa punkty. W samej końcówce, kiedy ważyły się losy wygranej, świetnie na zagrywce spisał się Jędrzej Goss, a kolejny atak nie do obrony był zasługą Damiana Wierzbickiego. Ostatecznie lublinianie triumfowali 26:24.Czwartego seta ekipa prowadzona przez Krzysztofa Janiczaka rozpoczęła od prowadzenia 4:0. LUK jednak szybko odrobił straty i doprowadził do stanu 6:7. Od tego momentu oba zespoły ponownie grały punkt za punkt i żadna z ekip nie odpuszczała. Niesieni dopingiem kibiców podopieczni Macieja Kołodziejczyka wygrali na przewagi 32:30 i zgarnęli komplet punktów w hicie 6. kolejki KRISPOL 1. Ligi mężczyzn.

To jeden z bardziej wymarzonych scenariuszy na zwycięstwo. Ciesze się z tego, że wygrywaliśmy decydujące końcówki. Właśnie w takich momentach poznaje się charakter zespołu. Zwykle jest się w nich lepszym prezentując charakter i serce, a tego nam nie brakuje. Myślę, że ta wygrana doda moim zawodnikom jeszcze mocniejszego kopa do dalszej pracy. Przed meczem wspominałem, że będzie to emocjonujące widowisko i przyznam szczerze, że gdybym był kibicem, to chciałbym przyjść na takie spotkanie. Hala rozgrzana była do czerwoności i jest to zasługa kibiców, którym chciałbym podziękować za doping. To oni nas wspierali, a to, co pokazali w czwartym secie popchnęło nas do zwycięstwa. Jesteśmy wiceliderem tabeli i miło jest na nią zerknąć, ale w żaden hurraoptymizm nie popadliśmy. Przed nami dalej praca i skupianie się na własnej grze - powiedział po meczu trener Maciej Kołodziejczyk.

LUK Politechnika Lublin – KFC Gwardia Wrocław 3:1 (25:16, 20:25, 26:24, 32:30)

LUK: Kamil Durski, Roman Oroń, Paweł Rusin, Damian Wierzbicki, Sławomir Stolc, Radosław Sterna, Rafał Cabaj (libero) oraz Szymon Seliga, Jędrzej Goss, Bartosz Zrajkowski, Kamil Szaniawski.

KFC: Błażej Szymeczko, Łukasz Lubaczewski, Jakub Nowosielski, Arkadiusz Olczyk, Marcel Gromadowski, Krzysztof Gibek, Adrian Mihułko (libero) oraz Maciej Lewicki, Łukasz Sternik.

MVP: Damian Wierzbicki (LUK Politechnika Lublin).

źródło: materiały prasowe LUK Politechnika Lublin
fot. Grzegorz  Winnicki