W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.

Medale Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata

Medale Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata
04.02.200811:50

Pięć rodzin z Lubelszczyzny odebrało w niedzielę dyplomy "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata". W czasie wojny ukrywali Żydów. Sala Trybunału Koronnego pękała w szwach. - Sporą część mojego życia staram się zrozumieć, co umożliwiło morderstwa na tak wielką skalę - powiedział o Holocauście Tomasz Blatt, jeden z uczestników buntu w obozie zagłady w Sobiborze. - Staram się zrozumieć psychikę morderców. Z drugiej strony zrozumieć też tych, którzy ratowali. Zrozumieć mojego kolegę, który ukrył mnie w swojej stodole, a potem przyprowadził tam Niemców. Ale też wieśniaczkę, która nie chciała ode mnie zapłaty za jedzenie. Powiedziała "Pan Chrystus nauczał, żeby spragnionych napoić i głodnego nakarmić". Są dobrzy ludzie i źli, ale jest trzecia kategoria - aniołowie - podkreślił Blatt i wymienił wszystkie osoby wyróżnione w niedzielę medalami "Sprawiedliwy wśród narodów świata". Uratowały one pięcioro Żydów.
Wszystkie medale zostały przyznane im pośmiertnie, odebrali je krewni odznaczonych. W imieniu matki Marianny Kozłowskiej dyplom odebrał jej syn, 86-letni Henryk Kozłowski. Do dziś pamięta letni dzień 1942 r., gdy w ich domu w Urszulinie pojawiła się Miriam Zunszajn - przerażona ośmioletnia blondynka w białej sukience. Ukrywanie dziewczynki było wyjątkowo trudne, bo w tym samym budynku stacjonowali niemieccy żołnierze i polski granatowy policjant. Obcym Kozłowscy przedstawiali dziecko jako swoją kuzynkę Marię, nauczyli ją modlić się po polsku. Po wojnie nie chwalili się tym, że ukrywali żydowskie dziecko. - Nastawienie Polaków do narodowości żydowskiej było negatywne - mówi "Gazecie" Henryk Kozłowski, dodając, że w trakcie okupacji zdarzało się, że sami Polacy wydawali Żydów. - Raz grupa chłopaków grała w Dębowcu w karty. Przez okno zobaczyli ich dawnego sąsiada Szaję Gidala. Złapali go, przetrzymali go przez noc, a rano zaprowadzili na posterunek. Został przez Niemców rozstrzelany. Na drugi dzień jeden z tych, co go złapali, sam mi o tym opowiedział. Uśmiechnięty był, jakby spełniał jakiś obowiązek - dodaje Kozłowski. Przez kilka lat w leśniczówce we wsi Brzozowica 11-letnią Lidię Hobbs ukrywali Edward i Eufrozyna Trzeciakowie. - Mieszkając z nami, przeżyła tę wojnę jak człowiek, nie spała w piwnicy - opowiadał wczoraj ich syn Stanisław Trzeciak. - Mieliśmy wizyty, w nocy partyzantów, w dzień gestapo, wojsko i do tego napady polskich bandytów. W 1943 r. musieliśmy z mamą wyjechać z leśniczówki do Międzyrzeca. Mama pomagała tam też dzieciom żydowskim, dając im w nocy po kryjomu jedzenie. Na koniec przyszło dwoje małych dzieci, przyniosło czajniczek. Wręczyły go mamie, mówiąc, że im już nie będzie potrzebny - mówił łamiącym się głosem Trzeciak. W grupie wyróżnionych znaleźli się też Marianna i Jan Cioczkowie. Bezinteresownie ukryli swojego znajomego sprzed wojny Józefa Honiga. Po wyzwoleniu, cudem ocalony, nie wyjechał z Polski, przez wiele lat opiekował się zapomnianym lubelskim kirkutem na Kalinowszczyźnie. W przewodnikach turystycznych figurował jego adres domowy jako tego, który ma klucz do cmentarza żydowskiego. - Był strażnikiem tego miejsca. Dla mnie symbolem czasu, gdy o lubelskich i polskich Żydach nie mówiło się nic - wspomina Witold Dąbrowski, zastępca dyrektora Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN. Wśród gości był też przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu Międzyreligijnego bp Mieczysław Cisło. Wręczając dyplomy, ambasador Izraela David Peleg powiedział: - Były rodziny, które znalazły odwagę, by pomagać innym ludziom, a trzeba pamiętać, że w ich otoczeniu znajdowali się tacy, którzy wydawali Żydów na śmierć, denuncjowali Niemcom rodziny ukrywające Żydów. Przypomniał, że w Polsce za pomoc Żydom groziła śmierć. Dodał też, że uhonorowanych tytułem zostało 6 tys. Polaków, co stanowi jedną trzecią wszystkich "Sprawiedliwych". Wyróżnieni w niedzielę medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata". Cecylia i Maciej Brogowscy, Waleria i Anotni Szyszkowscy, Marianna i Jan Cioczek, Marianna Kozłowska, Eufrozyna i Edward Trzeciakowie. Małgorzata Szlachetka, Paweł P. Reszka Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin 4.02.08

CreArt. Sieć miast na rzecz twórczości artystycznej