W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z serwisu lublin.eu oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień Twojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.Zamknij

Drukuj stronę do PDF Ogród Saski

„Ogród Saski dawnej i dziś”

Zdecydowanie najbardziej reprezentacyjnym parkiem Lublina jest Ogród Saski. Nie sposób nie doceniać wartości tego obiektu dla naszego miasta i to nie tylko ze względu na walory rekreacyjne, ale przede wszystkim na historyczne i przyrodnicze.

Ogród Saski powstał na płaskowyżu dawnych Pól Dominikańskich, przy trakcie warszawskim w 1837 roku, a jego głównym założycielem i koordynatorem prac przy jego budowie był Feliks Bieczyński. Do roku 1837 Lublin nie posiadał parku miejskiego, a powstały w 1827 roku trzy hektarowy skwer miejski nie spełniał swojej roli przede wszystkim ze względu na częste podtapianie. Bieczyński planując architekturę oraz układ przyrodniczy parku opierał się na projektach parków istniejących w innych miastach ze szczególnym uwzględnieniem parku Czartoryskich w Puławach, który był już wtedy w pełni ukształtowany i należał do najpiękniejszych tego typu obiektów na ziemiach polskich. Największym walorem powstającego parku było ukształtowanie powierzchni z licznymi naturalnymi dolinkami stwarzającymi możliwość wprowadzenia wielu gatunków roślin zielnych oraz drzew i krzewów.

Zamysłem Feliksa Bieczyńskiego było wkomponowanie w typową dla Lubelszczyzny roślinność nowych, czasem zupełnie egzotycznych roślin. Już w 1840 roku koncepcja Bieczyńskiego musiała ulec pewnym modyfikacjom gdyż park został przecięty nowym traktem prowadzącym w kierunku Wieniawy, który przebiegał wzdłuż obecnej ulicy Długosza. Zdaniem historyków park uzyskał stan pełnej dojrzałości po roku 1870 jednak swój największy rozkwit przeżywał w latach 1918 – 39. Park stał się wtedy modny. Lubelskie elegantki prezentowały nowe kreacje podczas niedzielnych spacerków do Ogrodu Saskiego. Właśnie tu pod pergolami młodzieńcy wyznawali miłość swym oblubienicom i tu wreszcie służące w czasie wolnym przychodziły podpatrywać wyższe sfery.

W parku i na jego obrzeżu powstało wiele nowych obiektów tzw. małej architektury, do których można zaliczyć: kameralny zwierzyniec, ośmioboczną altanę, nową fontannę, plac zabaw dla dzieci, a nawet tor saneczkowy w rejonie kurhanu z kapliczką.

Zarówno kampania wrześniowa jak i sam okres wojny nie wyrządził w parku większych szkód. Niemcy, którzy wykorzystywali go dla własnych celów rekreacyjnych prowadzili ciągłą pielęgnację klombów i zieleńców oraz wprowadzali nowe nasadzenia zieleni wysokiej.

Gwałtowne zniszczenia nastąpiły dopiero podczas wycofywania się Niemców, którzy wybudowali tu okopy, stanowiska artyleryjskie i magazyny amunicji.  

W latach 1945 – 49 wprowadzona była przez Zarząd Zieleni Miejskiej rewaloryzacja parku. Wprowadzono nowe nasadzenia oraz korektę alejek. W następnych latach nie obyło się bez poważnych strat w cennym starodrzewie. Największe z nich spowodowała budowa Domu Partii w 1953 roku na terenie dawnych magazynów solnych, kawiarni „Pod Jesionem” w 1960 roku oraz muszli koncertowej w północno – zachodniej części parku. Dzisiejszy dzień Ogrodu Saskiego to 12,8 hektara powierzchni, ok. 2500 drzew, wiele krzewów i bylin.

Na terenie ogrodu znajduje się wiele cennych okazów starodrzewu, wśród których największe znaczenie przyrodnicze ma topola biała (Populus alba) rosnąca w południowej części parku w odległości ok. 70 m na północ od głównego budynku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Drzewo o obwodzie 615 cm w pierśnicy znajduje się w dobrej kondycji zdrowotnej i jeśli chodzi o grubość jest to prawdopodobnie najokazalsze drzewo Lublina.

Innym bardzo ciekawym drzewem, lecz będącym w znacznie gorszej kondycji zdrowotnej jest lipa srebrzysta (Tilia tomentosa) rosnąca w centralnej części parku nieopodal zegara słonecznego. To drzewo jest najstarszym drzewem w parku, a jednocześnie jednym z najstarszych drzew Lublina. Niestety mimo systematycznych zabiegów pielęgnacyjnych drzewo to dobiega swoich dni.

Stan zdrowotny większości drzew w Ogrodzie Saskim jest zły, a niektórych nawet bardzo zły. Jest to efektem kilku czynników. Przede wszystkim brakiem kompleksowych zabiegów pielęgnacyjnych w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W tym okresie prace były prowadzone wyrywkowo i polegały na doraźnym wycinaniu drzew obumarłych, a posusz usuwany był tylko wtedy, gdy wiszące konary stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla osób spacerujących alejkami. Bardzo negatywne na stan zieleni wysokiej, a w szczególności iglaków, wpływa wzrastające z roku na rok zanieczyszczenie powietrza. Przykładowo na początku lat osiemdziesiątych imisja dwutlenku azotu w śródmieściu Lublina nie przekraczała 25 μ/m3, a obecnie zbliża się już do 50 μ/m3 co wiąże się przede wszystkim z ciągłym wzrostem liczby pojazdów. Kolejnym czynnikiem, który doprowadził do zamarcia kilkudziesięciu drzew była choroba wirusowa zwana grafiozą. Przetrzebiła ona wiązy, które stanowiły spory procent dna parku.

Pierwszy krok w kierunku rewaloryzacji ogrodu zrobiono w połowie lat dziewięćdziesiątych. Na zlecenie Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego powstała dokumentacja „szczegółowa gospodarka istniejącym drzewostanem”.

Dzięki staraniom miejskich służb ochrony środowiska, biorąc za podstawę to drugie opracowanie, rozpoczęto prace przy leczeniu i konserwacji najcenniejszych okazów starodrzewu. To pozwoliło przedłużyć żywotność kilkudziesięciu dębom, lipom, jesionom i kasztanowcom.

Duże znaczenie miały na ten cel dotacje z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Niestety nie ominęły Ogrody Saskiego wichury jakie nawiedziły Lublin w ostatnich latach. M.in. zaistniała konieczność usunięcia potężnych jesionów rosnących nieopodal „nowego” oczka wodnego. Prace jakie poczyniono w ostatnich latach (budowa nowego oczka wodnego, redukcje muszli koncertowej, zmiana nawierzchni niektórych alejek) jeszcze bardziej uatrakcyjniła ten teren i coraz trudniej znaleźć wolną ławeczkę nie mówiąc o cichym zakątku dla zakochanej pary.

„Nowy” Ogród Saski, który kilkanaście miesięcy temu znów otworzył się dla Lublinian z pewnością stał się bardziej przyjazny. Po remoncie nawierzchni nie grozi nam skręcenie nogi na nierównej alejce. Monitoring powoduje, że spacerowicze czują się bezpieczniej, a kontrowersyjny, ale jednak zasadny zakaz wpuszczania czworonogów daje pewność, że nie trafi się na „minę” podczas odpoczynku w ogrodowej dolince. Na rewitalizację ogrodu miasto wydało 17.204.682 zł z czego 10 milionów z dotacji unijnych i były to z pewnością dobrze wydane pieniądze.

Ogrodowi Saskiemu możemy życzyć aby drzewa jak najdłużej opierały się wichurom i nawałnicom, które pojawiają się u nas coraz częściej i wyrządzają coraz większe szkody.

baner_nowy_system_segregacji

Baner_azbest

baner_miejsca_dla_ciebie